W wyniku wypadku polskiego autokaru, do którego doszło na Węgrzech, zginęło 12 osób, zaś 10 zostało rannych. Pojazd wiózł polskich pielgrzymów z Podkarpacia, którzy wracali z sanktuarium w Medjugorie, w Bośni i Hercegowinie.
Najprawdopodobniej kierowca autokaru zasnął, po czym pojazd wypadł z drogi i przewrócił się na poboczu.
„Z tego, co mi wiadomo, to częściowo tak. Mam niezweryfikowane jeszcze informacje, że wśród osób, które zginęły, pięcioro to tutejsi parafianie” – powiedział ks. Kochanowicz w rozmowie z portalem Interia.
Dodał, że na pewno wie o jednej z ofiar, która pochodziła z jego parafii. Proboszcza rano odwiedzili bowiem krewni ofiary. Z duchownym rozmawiało także wiele osób telefonicznie, jednak nie podały one żadnych konkretnych informacji.
„(…) telefon ciągle dzwoni. Modliliśmy się za parafian po sumie. O samej pielgrzymce dowiedziałem się dopiero dzisiaj rano, ponieważ nie była ona organizowana przez naszą parafię” – powiedział ks. Kochanowicz.
Ksiądz poinformował ponadto, że według jego wiedzy w pielgrzymce brały udział głównie osoby starsze. Wśród pielgrzymów była jednak również jedna rodzina z dziećmi, jednak nie ma żadnych informacji, z których wynikałoby, że rodzina ta ucierpiała.
„Rodziny są w ogromnym roztrzęsieniu. Rozmawiałem z bliskimi jednego z małżeństw i oni wciąż żyją nadzieją, że to nie ich bliscy zginęli, ponieważ czekają na oficjalne potwierdzenie. Sytuacja jest dynamiczna, bo MSZ podaje, że wiele osób jest w stanie ciężkim” – powiedział proboszcz.
Duchowny poinformował także, że wójt zdecydował się na odwołanie uroczystości dożynkowych w obliczu tej strasznej tragedii.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.