Niemcy

40 mln na pokonanie PiSu i Orbana z Brukseli? Niemieckie media już się tym chwalą

Jak dowiadujemy się z mediów, unijne pieniądze przekazywane organizacjom pozarządowym miały służyć nie tylko promowaniu oficjalnie deklarowanych „wartości europejskich”, ale również kształtowaniu debaty politycznej w państwach pozostających w sporze z Brukselą. Dziennik „Berliner Zeitung” opublikował wywiad z Thomasem Fazim, który twierdzi, że finansowane przez Unię Europejską działania przyczyniły się do zmiany władzy w Polsce w 2023 roku. W rozmowie padła kwota około 40 mln euro przeznaczonych dla organizacji działających w naszym kraju.

4 min czytania
merz-tusk-kprm.jpg
merz-tusk-kprm.jpg

Fazi jest włoskim publicystą, dziennikarzem i autorem raportu „The EU’s Propaganda Machine”, przygotowanego dla MCC Brussels. Jego analiza opiera się przede wszystkim na oficjalnych danych Komisji Europejskiej dotyczących dotacji dla organizacji pozarządowych, mediów, think tanków i instytucji akademickich.

Według rozmówcy niemieckiego dziennika Bruksela stworzyła rozbudowany system finansowania podmiotów, które formalnie pozostają niezależne, ale realizują projekty odpowiadające politycznym i ideologicznym priorytetom Komisji Europejskiej. Organizacje te promują integrację europejską, zwalczają eurosceptycyzm i nacjonalizm oraz prowadzą działania dotyczące praworządności, migracji, polityki klimatycznej i kwestii światopoglądowych.

Kluczowym narzędziem ma być program CERV – „Obywatele, Równość, Prawa i Wartości”. Jego budżet na lata 2021–2027 wynosi około 1,5 mld euro, choć Fazi w wywiadzie mówi szerzej o programie dysponującym ponad 2 mld euro. CERV oficjalnie wspiera społeczeństwo obywatelskie, demokrację, równość, prawa podstawowe, walkę z dyskryminacją oraz przeciwdziałanie przemocy.

Problem pojawia się wówczas, gdy pieniądze publiczne trafiają niemal wyłącznie do środowisk prezentujących określony kierunek polityczny, a następnie ich działalność przedstawiana jest jako spontaniczny i niezależny głos społeczeństwa obywatelskiego. W ocenie Faziego organizacje uzależnione finansowo od Komisji Europejskiej stają się pośrednikami rozpowszechniającymi jej narrację.

Polska jako przykład wpływania na wynik polityczny

W wywiadzie dla „Berliner Zeitung” Fazi stwierdził, że od 2021 roku w Polsce i na Węgrzech przeznaczono po około 40 mln euro w ramach programu CERV. Kwota ta wymaga jednak dodatkowego wyjaśnienia. W opublikowanym w 2025 roku raporcie tego samego autora podano, że polskie organizacje otrzymały bezpośrednio z CERV około 16 mln euro, a węgierskie około 15 mln euro.

Różnica może wynikać z uwzględnienia nowych umów, szerszej grupy beneficjentów, wartości całych projektów lub innych programów unijnych. W wywiadzie nie przedstawiono jednak szczegółowego zestawienia wyjaśniającego wzrost polskiej kwoty z 16 do około 40 mln euro. Dlatego 40 mln euro należy opisywać jako najnowsze wyliczenie deklarowane przez Faziego, a nie wartość niezależnie potwierdzoną przez „Berliner Zeitung”.

W raporcie wskazano, że część finansowanych projektów była wprost poświęcona zwalczaniu eurosceptycyzmu, wzmacnianiu europejskiej tożsamości oraz przeciwdziałaniu określanemu przez beneficjentów „cofaniu się demokracji”. W okresie rządów Zjednoczonej Prawicy takie sformułowania odnosiły się bezpośrednio do konfliktu pomiędzy gabinetem Mateusza Morawieckiego a instytucjami unijnymi.

Fazi przywołuje również działalność Fundacji Res Publica, która otrzymywała fundusze unijne na projekty związane z demokracją i praworządnością. Nie chodzi jednak – jak podano w części polskich publikacji – o wypowiedź prezesa fundacji. Raport cytuje Wojciecha Przybylskiego, redaktora naczelnego „Visegrad Insight”, wydawanego przez Fundację Res Publica.

Po wyborach z 2023 roku Przybylski pisał o zakończeniu polskiego „nieliberalnego eksperymentu” oraz wskazywał na znaczenie presji ze strony UE i działalności organizacji społeczeństwa obywatelskiego. Fazi interpretuje tę wypowiedź jako potwierdzenie, że finansowane także z funduszy europejskich środowiska odegrały rolę w odsunięciu PiS od władzy.

Drugim elementem nacisku było zamrożenie ogromnych środków należnych Polsce. Komisja Europejska uzależniała ich uruchomienie od spełnienia warunków dotyczących sądownictwa i praworządności. Zablokowane fundusze stały się jednym z najważniejszych tematów polskiej kampanii wyborczej w 2023 roku. Ówczesna opozycja przekonywała, że odsunięcie PiS umożliwi szybkie odzyskanie pieniędzy.

Po utworzeniu rządu Donalda Tuska sytuacja uległa zasadniczej zmianie. W lutym 2024 roku Komisja Europejska otworzyła Polsce drogę do uzyskania nawet 137 mld euro – 59,8 mld euro z Funduszu Odbudowy oraz 76,5 mld euro z innych programów polityki spójności i funduszy europejskich. Bruksela uzasadniała decyzję działaniami nowego rządu na rzecz przywracania praworządności.

Fazi uważa, że mechanizm ten wykraczał poza zwykłą kontrolę wydatkowania środków. Zamrożenie pieniędzy osłabiało poprzedni rząd i wzmacniało argumentację opozycji, natomiast ich uwolnienie po zmianie władzy stworzyło wrażenie, że dostęp do należnych państwu funduszy zależy od politycznej zgodności z Komisją Europejską.

Stanowisko autora co prawda nie jest oficjalnym ustaleniem „Berliner Zeitung”, lecz oceną przedstawioną przez rozmówcę gazety. Nie mniej jednak rzuca to pewne światło na działania Belina wyciągniętą ręką Brukseli. Nie wykazano również, że Komisja Europejska zawarła z polskimi organizacjami formalne porozumienie, którego zapisanym celem było obalenie rządu PiS. Udokumentowane pozostają jednak przepływy finansowe, polityczny profil części projektów, zamrożenie środków przed wyborami oraz ich odblokowanie po przejęciu władzy przez Donalda Tuska.

Wątpliwości dotyczące systemu finansowania NGO nie ograniczają się do raportów MCC Brussels. Europejski Trybunał Obrachunkowy stwierdził w 2025 roku, że finansowanie organizacji pozarządowych przez UE nadal nie jest wystarczająco przejrzyste. W latach 2021–2023 NGO otrzymały około 7,4 mld euro w ramach objętych kontrolą wewnętrznych polityk unijnych. Audytorzy zwrócili uwagę na niepełne dane, niespójne klasyfikowanie organizacji oraz niewystarczające ujawnianie finansowanej ze środków UE działalności lobbingowej.

Sprawa opisana przez niemiecki dziennik dotyczy więc szerszego problemu: instytucja posiadająca olbrzymie zasoby finansowe może wspierać wybrane podmioty społeczne, które następnie promują jej politykę i delegitymizują sprzeciwiające się jej rządy. Jeżeli pieniądze podatników służą do wzmacniania tylko jednej strony krajowego sporu, nie jest to neutralne wspieranie demokracji, lecz realne oddziaływanie na warunki, w których obywatele podejmują decyzję wyborczą.

Zenon Witkowski

Źródło: mp/Berliner Zeitung, MCC Brussels, Europejski Trybunał Obrachunkowy, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej