Na chwilę obecną nie ma dowodów, żeby Musk wykorzystywał X do manipulowania francuskimi wyborami. Ale też brak oficjalnych informacji, że władze w Paryżu przygotowują powszechną cenzurę internetu.
Musk napisał 15 lipca, że Marine Le Pen jest „ostatnią nadzieją Francji”. Było to jego dotychczas najbardziej jednoznaczne poparcie dla liderki Zjednoczenia Narodowego przed wyborami prezydenckimi. Amerykański przedsiębiorca już wcześniej stawał po stronie europejskich ugrupowań kontestujących polityczny establishment. W Niemczech wspierał współprzewodniczącą AfD Alice Weidel, a w Wielkiej Brytanii ostro krytykował ówczesnego premiera Keira Starmera.
Francuscy komentatorzy zadają więc pytanie, czy właściciel globalnej platformy społecznościowej ograniczy się do wyrażania własnych poglądów, czy również wykorzysta mechanizmy rekomendowania treści do zwiększenia zasięgu wybranych kandydatów. Sama sympatia polityczna Muska nie jest jednak dowodem ingerencji w proces wyborczy. Do potwierdzenia takiego zarzutu konieczne byłoby wykazanie, że algorytm X został celowo zmieniony, aby uprzywilejować określone środowisko polityczne.
Śledztwo wokół X
Podejrzenia wobec platformy – czytamy - nie pojawiły się dopiero po wypowiedzi o Marine Le Pen. Francuska prokuratura rozpoczęła postępowanie już w styczniu 2025 roku po zawiadomieniach dotyczących domniemanego wypaczenia działania algorytmów i ingerencji w debatę publiczną. Jedno z nich złożył deputowany Éric Bothorel z obozu Renaissance, sympatyzującego z Emmanuelem Macronem.
W maju 2026 roku sprawę przekazano sędziom śledczym, co rozszerzyło możliwości prowadzenia postępowania. Śledczy badają między innymi zarzuty dotyczące możliwości bezprawnego manipulowania automatycznymi systemami przetwarzania danych. X odrzuca oskarżenia, nazywa postępowanie motywowanym politycznie i przedstawia je jako zagrożenie dla wolności wypowiedzi. Na obecnym etapie nie zapadł wyrok potwierdzający, że Musk lub jego platforma manipulowali algorytmem w celu wpłynięcia na francuską politykę.
Na razie Francja nie zdecydowała jeszcze o cenzurowaniu internetu. Mamy jednak do czynienia z konfliktem pomiędzy dwoma modelami kontroli przestrzeni cyfrowej. Władze w Paryżu i unijne instytucje domagają się większej przejrzystości algorytmów oraz egzekwowania przepisów o „nielegalnych treściach”. Musk odpowiada, że pod hasłami bezpieczeństwa i walki z ingerencją wyborczą państwa mogą próbować ograniczać legalne poglądy, zwłaszcza wypowiedzi niewygodne dla dominujących elit.
W tle pozostaje sprawa Marine Le Pen. W 2025 roku sąd pierwszej instancji uznał ją za winną sprzeniewierzenia środków Parlamentu Europejskiego i orzekł pięcioletni zakaz ubiegania się o funkcje publiczne ze skutkiem natychmiastowym. Nie ma natomiast potwierdzenia, że wyrok wydał sędzia „związany z obozem Macrona”. Po rozpoznaniu apelacji w lipcu 2026 roku okres zakazu został skrócony i częściowo zawieszony, dzięki czemu Le Pen zachowała możliwość startu w wyborach prezydenckich w 2027 roku.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.