Jak czytamy, decyzję miały poprzedzić rozmowy ministra finansów Andrzeja Domańskiego z prezesem NBP Adamem Glapińskim. Zmiana następuje na dzień przed wygaśnięciem kadencji wiceprezesa Adama Lipińskiego.
We wtorek 3 listopada Radio ESKA poinformowało o przełomie w wielomiesięcznym sporze dotyczącym obsady zarządu Narodowego Banku Polskiego. Donald Tusk ma podpisać postanowienia prezydenta Karola Nawrockiego o powołaniu Marty Kightley, Ludwika Koteckiego, Przemysława Litwiniuka i Marcina Zarzeckiego.
Według ustaleń rozgłośni w poniedziałek 2 listopada minister finansów Andrzej Domański spotkał się z prezesem NBP Adamem Glapińskim. Podczas rozmowy miał przekazać informację o zmianie stanowiska premiera.
Doniesienia Radia ESKA potwierdził nieoficjalnie dziennikarz Polsat News Marcin Fijołek.
– Nieoficjalnie też tak słyszę – napisał na X, odnosząc się do informacji o planowanej kontrasygnacie.
Jak ustalili dziennikarze, premier miał nie chcieć otwierania kolejnego konfliktu instytucjonalnego po wydarzeniach wokół Trybunału Konstytucyjnego. Dodatkowym argumentem mogła być zaplanowana na 6 listopada ocena wiarygodności kredytowej Polski przez agencję S&P.
Nawrocki ostrzegał przed kryzysem
Spór o nominacje trwa od lutego, kiedy prezydent Karol Nawrocki skierował do premiera postanowienia dotyczące czterech kandydatów do zarządu NBP. W maju dokumenty wróciły do Kancelarii Prezydenta bez wymaganej kontrasygnaty.
W październiku głowa państwa ponowiła wniosek, wskazując na zagrożenie dla prawidłowego funkcjonowania banku centralnego. O stanowisku Pałacu Prezydenckiego mówił 16 października szef Gabinetu Prezydenta RP Paweł Szefernaker.
– Pan Prezydent przekaże ponownie swoje postanowienie o powołaniu czterech członków zarządu Narodowego Banku Polskiego – zapowiadał minister.
Szefernaker podkreślał, że kandydatury wypracowano w drodze porozumienia pomiędzy różnymi środowiskami politycznymi. Ostrzegał także przed konsekwencjami dalszej zwłoki.
– Od 5 listopada skutkiem braku kontrasygnaty premiera będzie działanie konstytucyjnego organu państwa w składzie sprzecznym z ustawą – mówił szef Gabinetu Prezydenta.
Według niego odpowiedzialność za taką sytuację ponosiłby Donald Tusk, który wcześniej odmówił podpisania dokumentów.
Pilność sprawy wynika z kończącej się 4 listopada kadencji Adama Lipińskiego. Obecnie w zarządzie NBP, oprócz prezesa Adama Glapińskiego, zasiada sześciu członków. Po odejściu Lipińskiego ich liczba spadłaby do pięciu, podczas gdy ustawa wymaga co najmniej sześciu.
Zarząd NBP odpowiada między innymi za wykonywanie uchwał Rady Polityki Pieniężnej, działania związane z polityką kursową i operacje otwartego rynku. Niepełna obsada mogłaby wywołać wątpliwości prawne dotyczące części jego decyzji.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.