17 lipca Koalicja Obywatelska poniosła w Sejmie sromotną porażkę. Dzięki głosom Prawa i Sprawiedliwości, Konfederacji oraz Polskiego Stronnictwa Ludowego, na prezesa Instytutu Pamięci Narodowej wybrano dotychczasowego wiceprezesa tej instytucji, dra Mateusza Szpytmę. To bardzo rozwścieczyło premiera Donalda Tuska. Jego ugrupowanie, wspólnie m.in. z Konfederacją Grzegorza Brauna, kandydaturze tej się sprzeciwiło.
- „Są ważne powody i nie muszę ich tutaj tłumaczyć, dla których Koalicja Obywatelska nie zaakceptuje tej kandydatury w Senacie”
- oświadczył szef rządu w rozmowie z dziennikarzami w Sejmie.
- „Także to formalne ogłoszenie przez pana Marszałka, że został wybrany, jest w tym sensie przedwczesne, bo w Senacie nie uzyska akceptacji”
- dodał.
Jakie to powody? Tego Donald Tusk nie wyjaśnił. Wcześniej przeciwko kandydaturze dra Szpytmy protestowała m.in. prof. Barbara Engelking. To niewątpliwie autorytet dla polityków Koalicji Obywatelskiej. Zasłynęła głównie ze skandalicznych wypowiedzi, w ramach których oskarżała Polaków o współudział w Holokauście. Znając dorobek współautorki „Dalej jest noc” nie dziwi, że nie spodobała jej się kandydatura współtwórcy Muzeum im. Ulmów.
Ostatecznie Donaldowi Tuskowi udało się dopiąć swego i Senat nie zaakceptował wyboru Sejmu. Za powołaniem dra Szpytmy opowiedziało się 38 senatorów, a 50 było przeciw. Jeden senator wstrzymał się od głosu.
Teraz procedura wyboru prezesa IPN rozpocznie się od nowa.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.