„Obserwowałem wybory. Nie opowiadałem się po żadnej ze stron, ale widziałem, co działo się w Brazylii. To była hańba” – oświadczył Donald Trump w czwartek, 29 października, podczas rozmowy z dziennikarzami.
Prezydent USA został zapytany, czy uznaje zwycięstwo lewicowego polityka Luiza Inácia Luli da Silvy.
„Nie chcę teraz tego komentować” – odpowiedział.
Trump nie krył jednak swojej negatywnej oceny brazylijskiego głosowania.
„Uważam, że te wybory były wielkim wstydem dla narodu brazylijskiego” – podkreślił.
Amerykański przywódca zasugerował również, że nieprawidłowości mogły mieć wpływ na wynik wyborów. Zwrócił uwagę na gwałtowne spadki na brazylijskim rynku finansowym, nie przedstawiając jednak dowodów potwierdzających sfałszowanie głosowania.
Prawicowy kandydat przegrał niedzielną drugą turę wyborów, ale odmówił uznania wyniku. Po przybyciu do Stanów Zjednoczonych opublikował list, w którym początkowo określił się jako „prawdziwy prezydent elekt Brazylii”.
Następnie usunął tę deklarację, zastępując ją stwierdzeniem, że jest prawowitym „przywódcą Brazylii”.
„Chcę powiedzieć nie tylko moim 60 milionom wyborców, ale całemu narodowi brazylijskiemu, że to ja jestem przywódcą” – napisał Bolsonaro.
Polityk oskarżył brazylijski Sąd Najwyższy oraz obóz Luli o odebranie mu zwycięstwa. Nie przedstawił jednak dowodów potwierdzających fałszerstwo wyborcze.
Bolsonaro podziękował jednocześnie Donaldowi Trumpowi za przyjęcie jego rodziny w Stanach Zjednoczonych oraz prezydentowi Argentyny Javierowi Mileiowi za udzieloną pomoc.
Zgodnie z oficjalnymi wynikami brazylijskiego Najwyższego Sądu Wyborczego Lula zdobył 51,79 proc. ważnych głosów, a Flávio Bolsonaro 48,21 proc. Różnica wyniosła ponad 4,4 mln głosów.
Dodatkowe napięcia wywołała decyzja brazylijskiego Sądu Najwyższego o wszczęciu dochodzenia dotyczącego ewentualnego zagranicznego finansowania kampanii Bolsonaro. Śledczy mają sprawdzić między innymi możliwe powiązania z amerykańską organizacją Rockbridge Network.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.