Polska

Tomasz Kammel usłyszał diagnozę. „Rak się nie zastanawia”

Tomasz Kammel zdradził, że zdiagnozowano u niego nowotwór pęcherza. Ma już za sobą operację. Na szczęście, dzięki szybkiej diagnozie, udało się pokonać chorobę. Teraz dziennikarz apeluje do swoich odbiorców, by nie unikali profilaktycznych badań.

2 min czytania
Fot. screenshot: YouTube (zurnalistapl)
Fot. screenshot: YouTube (zurnalistapl)

Trudną diagnozę, jak relacjonuje na Instagramie, Tomasz Kammel usłyszał w marcu. 

- „W marcu tego roku zdiagnozowano mi raka. Namierzony w pęcherzu. Złośliwy. U mnie?! Abstynent, zero używek. Uprawiam sport, zdrowo się odżywiam i ogólnie nieźle się prowadzę. Jaki rak? Wprawdzie u mojego ojca zdiagnozowano przed laty ten sam nowotwór. Ale on miał wtedy 70-tkę i przez kilkadziesiąt lat bardzo dużo palił. A rak pęcherza jest nawet nazywany rakiem palacza”

- napisał.

Sam tymczasem, jak podkreśla, nie wypalił w życiu ani jednego papierosa.

- „A więc jeszcze raz: jak? Ano tak, że rak się nie zastanawia. Po prostu nagle jest i już. Na szczęście ta historia ma szczęśliwy finał. W moim przypadku nowotwór został szybko wykryty i równie szybko wyproszony z organizmu”

- wyjaśnia.

Wszystko dzięki temu, że dziennikarz dał się namówić na rezonans magnetyczny. 

- „Po wszystkim usłyszałem pochwały za formę i trening... i jedno nieoczekiwane zdanie na końcu: »Zastanawia mnie ten dwumilimetrowy punkt w pęcherzu«. 2 mm! Naprawdę trzeba mieć oko, żeby coś takiego wypatrzeć. Dalej sprawy potoczyły się szybko. Kontrast, jeszcze jeden skan”

- relacjonuje.

„Najniższy stopień złośliwości”

Ostatecznie wątpliwości rozwiała cystoskopia. 

- „To, co zobaczyliśmy na ekranie, rozwiało wszelkie wątpliwości. Zmiana nowotworowa. Najniższy stopień złośliwości. Nie minęły trzy kolejne dni, a ja już byłem po operacji”

- pisze prezenter.

- „Czy brałem chemię? Nie. Tak wczesne stadium tego na szczęście nie wymagało. Usłyszałem, że muszę zgłosić się po trzech miesiącach, by przez cystoskop sprawdzić, czy nie ma wznowy. Zrobiłem to pod koniec czerwca. Jest czysto”

- dodaje.

Kammel podkreśla, że dzieli się tą historią, by zachęcić swoich odbiorców do badań.

- „Nie wiem, co by było u mnie, gdybym nosił w sobie tego dziada przez trzy kolejne miesiące. Ale wiem, że jeśli choć jedna osoba pójdzie na badania po przeczytaniu tego posta i na czas wykryje u siebie niepożądane zmiany – to było warto się tym podzielić”

- podsumował.

Źródło: Instagram, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej