W piątek prezydent USA Donald Trump poinformował o szokującym porozumieniu z przywódcą Rosji Władimirem Putinem, w ramach którego Amerykanie mają importować rosyjski olej napędowy. Do kwietnia przyszłego roku Stany Zjednoczone „zawiesiły” sankcje na rosyjskie paliwo. Czy właśnie dokonuje się swoisty „reset” w rosyjsko-amerykańskich relacjach? W programie „Graffiti” na antenie Polsat News do sprawy odniósł się szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz, który przecząco odpowiada na tak postawione pytanie.
- „To jest próba zareagowania na to, co się dzieje na rynkach energii w USA, natomiast mogę wprost powiedzieć, że Polska, na pewno pan prezydent, ja, my jesteśmy zwolennikami twardej polityki wobec Rosji i twardych sankcji wobec Rosji, a nie prób ich rozmontowywania. To jest absolutnie jasne”
- oświadczył reprezentant Kancelarii Prezydenta.
Zwrócił też uwagę, że „de facto znieść” tę kontrowersyjną decyzję Donalda Trumpa może Kongres.
- „Kongres ma tutaj wielką rolę do odegrania i już kongresmeni mówią, że będą reagować. Prezydent Trump spotkał się z dużą krytyką także i w swoim środowisku politycznym”
- zauważył.
Stonowana krytyka
Gospodarz programu, red. Marcin Fijołek stwierdził, że gdyby podobną decyzję podjął kanclerz Niemiec lub prezydent Francji, to krytyka z polskiego Pałacu Prezydenckiego byłaby znacznie bardziej stanowcza.
- „Powiedzmy sobie wprost, może nie chcemy drażnić Waszyngtonu dzisiaj przesadną krytyką”
- przyznał minister Przydacz.
- „Jestem przedstawicielem polskiego państwa, które ma dzisiaj swoje konkretne interesy do realizacji. Tym interesem jest realizacja amerykańskiej bazy wojskowej”
- dodał.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.