Organizator przedstawia natomiast swoją działalność jako sposób pomocy niepłodnym parom w zostaniu rodzicami.
Dziecko w pakiecie „all inclusive”? Sprawa trafiła do prokuratury
BioTexCom przedstawia się jako centrum rozrodu człowieka specjalizujące się m.in. w in vitro, dawstwie komórek jajowych oraz macierzyństwie zastępczym. Na polskojęzycznej stronie firma zachęca potencjalnych klientów do sprawdzenia, czy kwalifikują się do programu surogacji, i reklamuje pakiety obejmujące nie tylko procedury medyczne, ale także obsługę koordynatorów, zakwaterowanie, wyżywienie i transport.
Na 12–13 września zapowiedziano w Warszawie spotkanie promocyjne skierowane do osób zainteresowanych takimi usługami.
Witold Gadowski poświęcił sprawie swój „Komentarz Tygodnia” zatytułowany „Brudny Biznes z Polską w tle”. Publicysta zwrócił uwagę na etyczny wymiar procederu, mówiąc o wykorzystywaniu kobiet jako:
– „inkubatorów”
oraz o:
– „handlu zarodkami i dziećmi”.
To właśnie ten aspekt sprawy wywołuje największe kontrowersje. W komercyjnym modelu surogacji kobieta zachodzi w ciążę po to, aby po porodzie przekazać dziecko osobom, które zamówiły usługę.
Instytut Ordo Iuris złożył w związku z planowanym wydarzeniem zawiadomienie do prokuratury. Prawnicy Instytutu wskazują na podejrzenie m.in. organizowania adopcji z naruszeniem przepisów w celu osiągnięcia korzyści majątkowej oraz przygotowania do handlu ludźmi. Są to jednak zarzuty zawarte w zawiadomieniu – ich zasadność będzie musiała ocenić prokuratura, a ewentualną odpowiedzialność karną może stwierdzić dopiero sąd.
Kontrowersje nie sprowadzają się więc do samej techniki wspomaganego rozrodu. Dotyczą pytania znacznie bardziej fundamentalnego: czy możliwe jest stworzenie komercyjnej umowy, w której jednym z przewidzianych rezultatów jest przekazanie po porodzie dziecka innej osobie.
Polskie prawo zna matkę. Jest nią kobieta, która urodziła dziecko
Problem jest szczególnie poważny w Polsce, ponieważ nasz porządek prawny nie przyjmuje automatycznie konstrukcji znanej z komercyjnych umów surogacyjnych. Zgodnie z polskim Kodeksem rodzinnym i opiekuńczym matką dziecka jest kobieta, która je urodziła. Samo wcześniejsze zawarcie prywatnej umowy nie powoduje więc, że osoba zamawiająca usługę automatycznie staje się w Polsce matką dziecka.
Właśnie na ten rozdźwięk zwracają uwagę przeciwnicy działalności BioTexCom. Ordo Iuris argumentuje, że model oferowany polskim klientom może prowadzić do prób przejmowania władzy rodzicielskiej z pominięciem przewidzianych w Polsce procedur.
Z kolei sama klinika argumentuje, że od lat prowadzi programy dla par z różnych państw. Na swojej stronie chwali się, że w ciągu ostatnich sześciu miesięcy 434 rodziny z całego świata miały zostać rodzicami dzięki oferowanym przez nią usługom. Firma reklamuje również „all inclusive” i obsługę prawną całego procesu.
Właśnie komercyjny charakter tego modelu budzi szczególny sprzeciw.
Gadowski określa kobiety wykorzystywane jako „inkubatory”. To ostre sformułowanie, ale dotyka sedna etycznego sporu: czy ciąża i narodziny dziecka mogą stać się przedmiotem usługi kupowanej w pakiecie wraz z obsługą medyczną, logistyczną i prawną.
Jeszcze bardziej fundamentalne jest pytanie o samo dziecko. Nie uczestniczy ono przecież w zawieraniu umowy, a mimo to jej wykonanie zakłada, że po narodzinach zostanie oddzielone od kobiety, która je urodziła, i przekazane osobom zamawiającym usługę.
Dlatego sprawa tego wydarzenia nie powinna być traktowana jak zwykłe targi usług medycznych. Jest testem dla polskiego państwa: czy obowiązujące prawo rzeczywiście chroni dziecko i kobietę przed komercjalizacją macierzyństwa i handlem dziećmi oraz czy potrafi reagować, gdy zagraniczny „brudny biznes” kieruje taką ofertę bezpośrednio do Polaków.
Zenon Witkowski
______________
Źródła: YouTube/Witold Gadowski, Instytut Ordo Iuris, KAI, Fronda.pl
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.