Sąd federalny w Argentynie zatwierdził zwrot obrazu odnalezionego w Mar del Plata, około 400 km od Buenos Aires. Dzieło należało przed wojną do kolekcji holenderskiego marszanda Jacques’a Goudstikkera, którego majątek został przejęty po niemieckiej inwazji na Holandię.
Obraz trafił później w ręce Friedricha Kadgiena, wysokiego rangą urzędnika III Rzeszy i doradcy finansowego Hermanna Göringa. Po wojnie Kadgien uciekł do Argentyny, a dzieło pozostało w jego rodzinie. Dopiero w 2025 roku zostało zauważone na zdjęciu zamieszczonym w internetowym ogłoszeniu sprzedaży domu. Argentyński sąd zdecydował, że obraz zostanie zwrócony spadkobierczyni Goudstikkera.
Mularczyk: „Zrabowane nie znaczy nabyte”
Do sprawy odniósł się Arkadiusz Mularczyk, który przez lata kierował pracami nad oszacowaniem polskich strat wojennych i zabiegał o podjęcie przez Niemcy rozmów dotyczących reparacji.
–Po ponad 80 latach „Portret damy”, zrabowany przez nazistowskie Niemcy żydowskiemu kolekcjonerowi, wróci do jego spadkobierczyni. Obraz odnaleziono w Argentynie — w domu córki wysokiego rangą nazistowskiego funkcjonariusza. To ważny sygnał także dla Polski – napisał europoseł PiS.
Mularczyk podkreślił, że upływ czasu nie może zmienić charakteru wojennej grabieży.
–Dziesiątki tysięcy polskich dzieł i dóbr kultury zrabowanych podczas niemieckiej okupacji wciąż nie wróciły do Polski. Skoro sprawiedliwość może upomnieć się o zrabowane dzieło po ponad 80 latach w Argentynie, może i powinna upominać się o polskie straty również w Niemczech. Zrabowane nie znaczy nabyte. Czas nie zmienia grabieży we własność – zaznaczył.
Polskie roszczenia nie dotyczą przy tym jedynie dzieł sztuki. 1 września 2022 roku zaprezentowano „Raport o stratach poniesionych przez Polskę w wyniku agresji i okupacji niemieckiej w czasie II wojny światowej 1939–1945”. Zespół ekspertów oszacował łączne szkody na 6 bln 220 mld 609 mln zł. Raport był efektem prac prowadzonych od 2017 roku przez parlamentarny zespół oraz ekspertów z wielu dziedzin.
W październiku 2022 roku Polska skierowała do rządu RFN notę dyplomatyczną. Domagała się w niej nie tylko odszkodowania odpowiadającego wyliczonym stratom, ale również m.in. systemowego zwrotu dóbr kultury zagrabionych z Polski przez państwo niemieckie w latach 1939–1945.
Mularczyk, jako ówczesny pełnomocnik rządu ds. odszkodowań, prowadził także działania informacyjne w Niemczech. W 2023 roku niemieckojęzyczne wydanie raportu miało trafić do wszystkich posłów Bundestagu.
Zwrot jednego obrazu pokazuje, że czas nie zamyka sprawy
Sprawa z Argentyny ma znaczenie symboliczne właśnie dlatego, że pokazuje, iż po ponad ośmiu dekadach nadal możliwe jest ustalenie pochodzenia zrabowanego dzieła i przywrócenie go prawowitym właścicielom.
Polska od lat wskazuje, że niemiecka okupacja oznaczała nie tylko masowe mordy i zniszczenie infrastruktury, lecz również systematyczną grabież majątku prywatnego, państwowego i narodowego dziedzictwa kulturowego.
Niemcy konsekwentnie utrzymują, że kwestia reparacji wojennych jest z ich punktu widzenia prawnie zamknięta. Polska strona podważała tę interpretację, wskazując m.in. na brak traktatu, w którym wolna i suwerenna Polska skutecznie zrzekłaby się swoich roszczeń.
Decyzja argentyńskiego sądu oczywiście nie rozstrzyga polsko-niemieckiego sporu o reparacje. Pokazuje jednak coś znacznie prostszego: fakt, że minęło 80 lat, nie sprawia, że zrabowana własność przestaje być zrabowana.
Dlatego słowa Mularczyka o tym, że „czas nie zmienia grabieży we własność”, trudno sprowadzić jedynie do politycznego hasła. Właśnie taką zasadę zastosował sąd w Argentynie.
Zobacz wpis w X
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.