Szef Gabinetu Prezydenta Paweł Szefernaker odpowiada, że ustawa obejmowała znacznie więcej zmian – w tym przebudowę systemu komisarzy wyborczych i sposobu ustalania liczby mandatów.
Karol Nawrocki odmówił podpisania uchwalonej 4 września nowelizacji Kodeksu wyborczego. Była to jedna z trzech ustaw zawetowanych przez prezydenta 15 października. Jednocześnie podpisał osiem innych ustaw. Kancelaria Prezydenta potwierdza, że zawetowana nowelizacja była procedowana jako druk nr 2670.
Prezydent uzasadniał decyzję koniecznością szczególnej ostrożności przy zmianach dotyczących zasad wyborów.
– Wybory są fundamentem demokracji. Ich reguły muszą być jasne, stabilne i budzić zaufanie obywateli – podkreślił Nawrocki.
Jego zastrzeżenia dotyczyły m.in. nowego sposobu ustalania liczby mandatów w okręgach, zmian w administracji wyborczej oraz zakresu odpowiedzialności komisarzy.
Prezydent ocenił, że tak istotne rozwiązania nie powinny być wprowadzane bez dokładnego zbadania ich konsekwencji.
– Kuglowania wyborami nie będzie – podsumował.
Żurek mówi o politycznym wecie. Szefernaker wskazuje na całą ustawę
Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek skrytykował decyzję prezydenta. Zwrócił uwagę przede wszystkim na problem nierównej liczby mieszkańców przypadających na mandaty w poszczególnych okręgach.
– Liczba mandatów w parlamencie musi odpowiadać liczbie mieszkańców z danego terenu – mówił.
Według Żurka prezydent może obawiać się zmian korzystnych dla dużych miast, w których struktura poparcia politycznego różni się od tej w części mniejszych miejscowości. Minister nazwał weto „stricte politycznym”.
Paweł Szefernaker odrzucił takie sprowadzenie sprawy wyłącznie do liczby mandatów.
– Weto dotyczy całej ustawy, a nie tylko dokładnie tego, o co pani pyta – odpowiedział dziennikarce.
Szef Gabinetu Prezydenta zwrócił uwagę, że nowelizacja ingerowała również w system komisarzy wyborczych.
– Czy wie pani, że ta ustawa spowodowałaby zmianę komisarzy wyborczych, tych, którzy w całym kraju nadzorują proces wyborczy? – pytał.
I właśnie ten element był jednym z głównych argumentów Pałacu Prezydenckiego. Nowelizacja zmieniała sposób powoływania i organizację pracy komisarzy wyborczych oraz zmniejszała ich liczbę. Prezydent wskazywał, że Sąd Najwyższy oraz Biuro Ekspertyz i Oceny Skutków Regulacji zwracały uwagę na brak wystarczającej analizy, czy mniejsza liczba komisarzy będzie w stanie sprawnie obsługiwać cały proces wyborczy.
– Zredukowanie liczby komisarzy uniemożliwi im sprawowanie bieżącego, realnego nadzoru nad tysiącami obwodów głosowania – argumentował Nawrocki.
Nowelizacja przewidywała również istotną zmianę dotyczącą podziału mandatów. Zamiast każdorazowej zmiany ustawowej Państwowa Komisja Wyborcza otrzymałaby mechanizm pozwalający dostosowywać liczbę mandatów przypadających na poszczególne okręgi do zmian demograficznych.
Projekt przewidywał też m.in. zmiany wielkości obwodów głosowania, nowe rozwiązania dotyczące głosowania za granicą i możliwość posługiwania się tam dowodem osobistym.
Spór dotyczy zatem nie tylko samego dostosowania liczby mandatów do zmian ludnościowych, ale całego pakietu reform administracji wyborczej.
Prezydent uznał, że tak szeroka przebudowa prawa wyborczego wymaga większej ostrożności. Rządzący i autorzy ustawy przekonują z kolei, że zmiany miały usprawnić system oraz lepiej odzwierciedlić zmiany demograficzne.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.