Jest to już kolejny sygnał, że wojna dronowa związana z konfliktem rosyjsko-ukraińskim coraz mocniej zagraża już nie tylko Ukrainie, lecz także żegludze i bezpieczeństwu południowo-wschodniej flanki NATO.
Bułgarski minister obrony Dimitar Stojanow poinformował, że oficjalne pisma zostały skierowane zarówno do sekretarza generalnego NATO Marka Ruttego, jak i Naczelnego Dowódcy Sił Sojuszniczych w Europie.
– Wysłaliśmy pisma i wniosek do sekretarza generalnego NATO oraz Naczelnego Dowódcy Sił Sojuszniczych, wzywając do wzmocnienia naszych zdolności, co oznacza również rozmieszczenie dodatkowych sił na naszym terytorium. Czekamy na ich decyzję – powiedział Stojanow.
Bułgarskie Radio Narodowe cytuje ministra jeszcze bardziej szczegółowo.
– Poprosiliśmy o samoloty, systemy rakietowe ziemia–powietrze, systemy antydronowe i samoloty patrolowe. Innymi słowy, poprosiliśmy o pełen zakres zdolności – wyjaśnił szef resortu obrony.
Sofia chce nie tylko zwiększyć własne zdolności obronne, lecz także zademonstrować obecność i gotowość NATO w regionie.
– Celem jest przynajmniej pokazanie siły na naszym terytorium i na naszych wodach terytorialnych – zaznaczył Stojanow.
Bezpośrednim powodem wystąpienia do NATO są ostatnie ataki na żeglugę handlową. W tym tygodniu drony zaatakowały dwa statki w pobliżu rumuńskiego wybrzeża Morza Czarnego. Jeden z nich, chemikaliowiec „Wine Trader”, został trafiony w pobliżu ujścia Dunaju. Pięciu członków załogi uratowano, siedmiu pozostawało zaginionych.
Wcześniej u bułgarskich wybrzeży po ataku drona zatonął statek „HS Dignity” pływający pod banderą Gwinei Bissau. Zaginęło 11 marynarzy. Inna jednostka, „Chelsea-3”, także została zaatakowana, ale jej załoga przeżyła.
NATO wzmacnia flankę nad Morzem Czarnym
Seria ataków wywołała poważne zaniepokojenie w Sofii i Bukareszcie. Reuters informuje, że tylko w ciągu ostatnich dziesięciu dni zaatakowanych zostało co najmniej kilka statków handlowych w pobliżu wybrzeży Rumunii i Bułgarii.
Jeden z wojskowych przedstawicieli NATO cytowany przez Reutersa przypisał część uderzeń Rosji. Moskwa odrzuca zarzuty i sugeruje możliwość prowokacji ze strony innych podmiotów.
Sofia wezwała po jednym z ataków ambasadora Rosji, a bułgarskie władze domagają się zwiększenia nadzoru nad przestrzenią powietrzną i wodami Morza Czarnego.
Minister Stojanow zapowiedział też spotkania z ministrami obrony Rumunii i Turcji. Celem ma być wypracowanie wspólnego sposobu reagowania na rosnące zagrożenie.
– Bezpieczeństwa na Morzu Czarnym nie możemy zagwarantować w stu procentach, nawet mając w regionie siły i środki sojusznicze – przyznał bułgarski minister.
Bułgaria chce również do końca października dołączyć do natowskiej inicjatywy obrony przed dronami. Sofia zaproponowała ponadto moratorium na ataki na cywilną żeglugę na Morzu Czarnym.
Sekretarz generalny NATO Mark Rutte zapewnił, że Sojusz będzie wspierał państwa regionu i ponownie przeanalizuje swoje zdolności odstraszania oraz obrony na południowo-wschodniej flance. Wniosek Bułgarii ma zostać omówiony przez ambasadorów 32 państw NATO.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.