Kolejna fala inspirowanych przez skrajną lewicę protestów przeszła przez Francję w sobotę. Szybko przerodziły się one w brutalne zamieszki. Policja zatrzymała 1200 osób. W Limoges spłonął zabytkowy ratusz. W Marsylii uczestnicy protestów wdarli się do ratusza i go dewastowali. W Lyonie podpalono miejskie biuro turystyczne.
Co na to polska lewica?
- „Nikt nie będzie bronił przecież chuliganów. Natomiast pamiętajmy też o jednym. Przez Francję, co kilka miesięcy przetaczają się podobne protesty. Francuzi mają we krwi protestowanie trochę inne niż my, niż Polacy”
- mówił dziś na antenie RMF FM europoseł Krzysztof Śmiszek.
Prowadzący program Tomasz Terlikowski zauważył, że to protestowanie jest demolowaniem.
- „Może 11 listopada, raz w roku, tego doświadczaliśmy przez jakiś czas w Warszawie, kiedy bojówki prawicowe napadały”
- wypalił Śmiszek.
Dziennikarz zaprotestował wobec tego porównania podkreślają, że „nigdy w Polsce nie płonęły setki samochodów i nie palono budynków publicznych”.
- „Oczywiście nie, natomiast Polacy nie jesteśmy do tego przyzwyczajeni”
- odpowiedział reprezentant Lewicy, nie czując się zawstydzony faktem przyłapania na manipulacji.
Zobacz wpis w X
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.