Bulwersującymi ustaleniami podzieliła się „Rzeczpospolita”. Wynika z nich, że sąd chciał, by Paweł Rubcow był poszukiwany na mocy tzw. czerwonej noty Interpolu.
- „Wycofał jednak wniosek o ściganie Rubcowa, po otrzymaniu negatywnej opinii policji”
- czytamy.
Sąd skierował wniosek w tej sprawie do Biura Współpracy Międzynarodowej Komendy Głównej Policji.
- „Cztery dni później uzyskał odpowiedź o odmowie realizacji wniosku. Z ustaleń »Rz« wynika, że KGP powołała się na treść art. 3 konstytucji Interpolu, według którego – jak odpowiedziała sądowi - „jest ściśle zabronione”, aby organizacja ta podejmowała jakiekolwiek działania lub interwencje o charakterze politycznym, wojskowym, religijnym lub na tle rasowym. Przestępstwo szpiegostwa jest uznawane za przestępstwo o charakterze politycznym (Rezolucja Generalnego Zgromadzenia Interpolu nr AGN/53/RES/7 z 1984 r.)”
- podaje dziennik.
Zrezygnowano więc ze ścigania szpiegującego w Polsce na rzecz Kremla Rubcowa czerwoną notą interpolu. Oznacza to brak międzynarodowego listu gończego za poszukiwanym, a tym samym brak realnych szans na jego zatrzymanie.
Ktoś w Polsce chroni Rubcowa?
Ustalenia dziennikarzy skomentował były pełnomocnik rząd ds. bezpieczeństwa przestrzeni informacyjnej Stanisław Żaryn.
- „Sąd chciał ścigać Pawła Rubcowa, groźnego agenta GRU, którego proces nie może ruszyć w Polsce. Ale KGP uznała zawczasu, że czerwona nota Interpolu nie zostanie nadana, bo… to sprawa polityczna. Odpuściliśmy Rubcowowi. Kolejny potężny błąd w jego sprawie…”
- napisał.
Wnioski z tego stanu rzeczy wyciąga Rafał Ziemkiewicz.
- „To znaczyć może tylko jedno: Rubcow nie był tu jedynym agentem. I ten, który go ochronił, pozostaje czynny”
- stwierdził dziennikarz.
Zobacz wpis w X
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.