Po protestach uczniów, wczoraj we Francji odbyły się protesty przeciw rosnącym kosztom życia, które przerodziły się w brutalne zamieszki. Łącznie policja zatrzymała 1200 osób. W Limoges spłonął zabytkowy ratusz. W Marsylii uczestnicy protestów wdarli się do ratusza i go dewastowali. W Lyonie podpalono miejskie biuro turystyczne.
Premier Sébastien Lecornu, oskarżając o wzniecenie zamieszek „skrajną lewicę” i przestępców zapewnił, że rząd nie da się zastraszyć.
- „Tym, którzy ewidentnie chcą wykorzystać tę przemoc jako »rozgrzewkę« przed wyborami prezydenckimi, mówię jasno: nie damy się zastraszyć. Nikt nie narzuci swojej agendy politycznej za pomocą przemocy”
- oświadczył w mediach społecznościowych.
Postęp po francusku
Na jedno z nagrań z tych wydarzeń uwagę zwrócił poseł Konrad Berkowicz. To fragment relacji z Paryża realizowanej przez dziennikarkę hiszpańskiej telewizji TVE. Przygotowująca materiał w stolicy Francji reporterka musi występować w kasku i kamizelce, jakby była korespondentką wojenną. W pewnym momencie w kadr wchodzi jej grupa młodych, czarnoskórych mężczyzn. Jeden z nich wykonuje gesty podrzynania gardła i strzelania z broni.
– „Dziennikarka TVE (ubrana jak w strefie konfliktu zbrojnego), relacjonuje z Paryża. W tym czasie grupa Maghrybeczyków ją napastuje, robi kamerze znak przecięcia gardła i przerywa transmisję. Proszę bardzo - oto postęp”
- napisał poseł Berkowicz.
Zobacz wpis w X
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.