Sośnierz nie zamierzał przemilczeć zachowania dziennikarza. Wprost zakwestionował sposób, w jaki prowadzący przedstawiał widzom argumenty uczestników politycznego sporu.
„Podśmiechujki” zamiast dziennikarskiej bezstronności
– Zamiast sprawdzenia i obiektywnego przedstawienia racji obu stron, pan po prostu pozwala sobie na komentarze, podśmiechujki i jakieś własne wrażenia – zarzucił Dolatowskiemu Sośnierz.
Były parlamentarzysta zwrócił uwagę, że dziennikarz nie przedstawił właściwie zastrzeżeń wobec kandydatury Berka. Jak podkreślił, przeciwnicy jego wyboru podnoszą przede wszystkim kwestię wymaganego stażu zawodowego, a nie wyłącznie jego politycznej przeszłości.
– Czy słusznie, czy nie, to inna sprawa, ale to jest główny argument przeciwko legalności, a nie to, że jest politykiem – mówił Sośnierz.
Co istotne, sam polityk zaznaczył, że nie podziela tych zastrzeżeń. Domagał się jednak ich rzetelnego przedstawienia, niezależnie od stanowiska prowadzącego.
– Pan nierzetelnie przedstawił stanowisko drugiej strony, czy ono jest słuszne, czy nie, to jest inna sprawa. Moim zdaniem jest niesłusznie. Na samym wstępie manipuluje pan widzami i przedstawia swoje stanowisko – stwierdził.
Spór dotyczy Macieja Berka, który 14 października złożył w Sejmie „ślubowanie” bez obecności prezydenta. Karol Nawrocki zakwestionował skuteczność tej czynności, a jego kancelaria wskazuje również na wątpliwości dotyczące kwalifikacji zawodowych Berka.
Telewizyjna wymiana zdań pokazała, że przedmiotem politycznego sporu pozostaje nie tylko obsada Trybunału Konstytucyjnego, ale również sposób relacjonowania tej sprawy przez media publiczne.
Zobacz wpis w X
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.