Polityka

Nawrocki stawia granicę w sporze o TK - Polska nie może być rządzona metodą faktów dokonanych

Koalicja rządząca jest przekonana, że do końca roku doprowadzi do zasadniczej zmiany sytuacji w Trybunale Konstytucyjnym. „Rzeczpospolita” opisuje wprost optymizm ważnych polityków obozu władzy, którzy zakładają, że osoby wybrane przez obecny Sejm zaczną wkrótce orzekać. Maciej Berek mówi nawet o „prezencie na święta”. Problem w tym, że w państwie prawa Trybunał Konstytucyjny nie jest prezentem, który jedna większość parlamentarna może sobie „zapakować pod choinkę”.

2 min czytania
Prezydent Karol Nawrocki
Prezydent Karol Nawrocki · fot. Screenshot - YouTube - Janusz Jaskółka

Berek „złożył ślubowanie” 14 października w gabinecie marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego. Prezydenta Karola Nawrockiego na uroczystości nie było. Sam Berek twierdzi, że objął urząd zgodnie z prawem i zapowiada dalsze działania.

– Z jednej strony będą konsekwentnie zawiadomienia składane w przypadku naruszenia prawa, które nas dotyczy, a z drugiej strony proszę nam dać jeszcze chwilę czasu, wykonamy też działania pozytywne i ten Trybunał naprawdę przywrócimy do normalnego funkcjonowania – mówił.

Dopytywany o termin, stwierdził:

– Pod choinkę TK będzie zapakowany jako prezent.

Prezydent: „Z całą pewnością nie jest sędzią Trybunału Konstytucyjnego”

Karol Nawrocki odrzuca taką interpretację procedury. Po sejmowym ślubowaniu Berka prezydent powiedział jasno:

– Nie wiem, przed kim przysięgał w takim razie pan minister Berek, ale z całą pewnością nie przed prezydentem RP.

Nawrocki dodał, że jeśli Berek nie dopełnił formalności złożenia ślubowania wobec głowy państwa, to „z całą pewnością nie jest sędzią Trybunału Konstytucyjnego”.

Obowiązująca ustawa o statusie sędziów TK przewiduje składanie ślubowania wobec Prezydenta Rzeczypospolitej. Sam Sejm skierował już zresztą do Trybunału pytanie, czy kompetencja prezydenta w tym zakresie ma charakter wyłączny i czy marszałek Sejmu może faktycznie zastąpić głowę państwa przy przyjmowaniu ślubowania.

To właśnie pokazuje sedno konfliktu. Nie ma dziś bezspornego rozstrzygnięcia pozwalającego przedstawiać sejmową ceremonię jako zakończenie całej sprawy. Tym bardziej niepokojąco brzmią zapowiedzi polityków koalicji rządzącej, że kolejnymi etapami mają być działania prokuratury wobec prezesa TK Bogdana Święczkowskiego i próba zwołania Zgromadzenia Ogólnego. „Rzeczpospolita” podaje, że w obozie władzy panuje przekonanie, iż do końca roku nowi sędziowie zaczną orzekać.

TK nie należy ani do Tuska, ale do Rzeczypospolitej

Obrona stanowiska prezydenta nie musi oznaczać twierdzenia, że każdy krok obecnego kierownictwa TK jest bezdyskusyjny. Chodzi o coś bardziej podstawowego: sporu konstytucyjnego nie wolno rozwiązywać siłą politycznej większości, presją instytucjonalną ani metodą faktów dokonanych.

Konstytucja mówi w art. 173 wprost:

– Sądy i Trybunały są władzą odrębną i niezależną od innych władz.

Oznacza to również ograniczenie dla rządu i większości sejmowej. Nawet jeśli obecna władza uważa dotychczasowy model funkcjonowania TK za wadliwy, nie otrzymuje przez to prawa do dowolnego omijania obowiązujących procedur.

Właśnie dlatego postawa Karola Nawrockiego może być odczytywana jako obrona konstytucyjnej roli prezydenta i zasady ciągłości państwa. Prezydent nie twierdzi przecież, że Sejm nie może wybierać sędziów TK – art. 194 Konstytucji przyznaje Sejmowi tę kompetencję. Spór dotyczy tego, czy większość parlamentarna może następnie jednostronnie stworzyć procedurę zastępującą ustawowo przewidziany udział głowy państwa.

Prezydent Nawrocki stawia więc dziś granicę, której znaczenie wykracza poza nazwiska Berka, Święczkowskiego czy Tuska. Chodzi o prostą zasadę: państwo polskie ma być silniejsze od każdej chwilowej większości politycznej, a jego Konstytucja i ustawy nie mogą działać tylko wtedy, gdy odpowiadają aktualnie rządzącym.

Źródło: mp/Rzeczpospolita, X, KPRP, Frodna.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej