Polityka

Dziedziczak: „Donald Tusk kłamie”. Ostry spór o interwencję policji przy TK

Piątkowa interwencja policji przy siedzibie Stowarzyszenia Wolnego Słowa w Warszawie wywołała gwałtowny polityczny spór. Poseł PiS Jan Dziedziczak zakwestionował zarówno komunikat policji, jak i wypowiedź Donalda Tuska. Premier obarczył polityczną odpowiedzialnością za „wzrost agresji” prezydenta Karola Nawrockiego i Jarosława Kaczyńskiego. Policja utrzymuje natomiast, że zatrzymany mężczyzna zaatakował funkcjonariuszkę i miał przy sobie nóż.

2 min czytania
Jan Dziedziczak, Donald Tusk
Jan Dziedziczak, Donald Tusk · fot. Screenshot (videoparlament.pl, Janusz Jaskółka)

Donald Tusk napisał na portalu X:

– Mężczyzna z nożem w kieszeni zaatakował policjantkę pilnującą porządku pod Trybunałem Konstytucyjnym. Został zatrzymany i odpowie przed prawem. Polityczna odpowiedzialność za wzrost agresji spada na Nawrockiego i Kaczyńskiego.

Komenda Stołeczna Policji poinformowała z kolei:

– Zaatakowana policjantka trafiła do szpitala. Zatrzymany mężczyzna miał przy sobie nóż.

Według wersji przedstawionej przez policję funkcjonariusze zainteresowali się mężczyzną z powodu jego „nienaturalnego zachowania i nerwowości”. Podczas późniejszej interwencji miał on zachować się agresywnie, a policjantka doznała urazu głowy.

Dziedziczak: „Rzecznik policji kłamie”

Jan Dziedziczak przedstawił w „Debacie Gozdyry” na antenie Polsat News całkowicie odmienną ocenę wydarzeń.

– Donald Tusk kłamie, no co mogę powiedzieć, nic odkrywczego. Donald Tusk mija się z prawdą to nic nie powiedzieć – powiedział poseł PiS.

Polityk podkreślił, że działania funkcjonariuszy należy widzieć w szerszym kontekście konfliktu wokół Trybunału Konstytucyjnego.

– Mamy do czynienia z sytuacją, kiedy policja jest używana do politycznej rywalizacji, kiedy policja wpada do lokalu działaczy opozycji, demoluje ten lokal – stwierdził.

Sam przebieg interwencji stał się przedmiotem ostrego sporu, dlatego szczególne znaczenie mogą mieć nagrania z kamer nasobnych funkcjonariuszy oraz inne materiały wideo z miejsca zdarzenia.

Poseł PiS przewiduje jednak, że opinia publiczna może ich nie zobaczyć.

– Stawiam dolary przeciwko orzechom, że tak to się skończy – mówił, odnosząc się do możliwości nieujawnienia nagrań przez MSWiA.

Jeszcze ostrzej ocenił działania części funkcjonariuszy.

– To są sceny gorszące, pokazują nieuzasadnioną agresję policji, pokazują tak, jakby policjanci byli politycznie zadaniowani – powiedział.

Jednocześnie Dziedziczak zastrzegł, że swojej krytyki nie kieruje wobec całej formacji.

– Na szczęście nie wszyscy. Na szczęście to jest mniejszość. (…) Większość funkcjonariuszy zachowuje się bardzo pozytywnie. Chcę to podkreślić – zaznaczył.

Najmocniejsze słowa padły pod adresem przedstawiciela policji odpowiedzialnego za informowanie o wydarzeniach.

– Rzecznik policji kłamie. Ja nie wierzę mu w ogóle. Jest to upolityczniony funkcjonariusz – oświadczył parlamentarzysta.

Dziedziczak zakwestionował także znaczenie znalezionego przy zatrzymanym noża.

– On miał nóż schowany, był to maleńki scyzoryk, nie wyjmował go, ta sprawa nie miała nic wspólnego, jest to manipulacja – podkreślił.

Na obecnym etapie są to dwie sprzeczne wersje wydarzeń. Policja twierdzi, że doszło do napaści na funkcjonariuszkę, natomiast politycy PiS i część świadków kwestionują sposób przedstawiania przebiegu interwencji. Bez publikacji pełnych nagrań trudno niezależnie przesądzić, która relacja dokładniej oddaje całe zdarzenie.

W tej sytuacji ujawnienie zapisu z kamer nasobnych policjantów mogłoby przeciąć przynajmniej część spekulacji. Zwłaszcza że spór nie dotyczy już wyłącznie samego zatrzymania, ale również poważnych oskarżeń o polityczne wykorzystywanie policji oraz zarzutów o rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji.

Źródło: mp/Polsat News, X, DoRzeczy.pl, Radio ZET, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej