Biały Dom uzasadnia decyzję „interesem narodowym Stanów Zjednoczonych”. Ruch następuje zaledwie kilka dni po porozumieniu Trumpa z Władimirem Putinem dotyczącym zwiększenia dostaw rosyjskiego oleju napędowego na rynek amerykański i światowy. Decyzja wywołała krytykę nie tylko Demokratów, ale również części Republikanów.
W podpisanym 16 października rozporządzeniu Trump formalnie uruchomił mechanizmy przewidziane w nowej ustawie, ale jednocześnie skorzystał z przysługującego prezydentowi prawa do ich zawieszenia.
– Stwierdziłem, że wydanie takiego zwolnienia w obecnym czasie leży w interesie narodowym Stanów Zjednoczonych – przekazał Trump w dokumencie przesłanym również Kongresowi.
Ustawa przewiduje bardzo dotkliwe instrumenty gospodarcze. Towary pochodzące z Rosji mogłyby zostać objęte dodatkowym cłem w wysokości 500 proc. Z kolei pięciu największych importerów rosyjskiej ropy i gazu oraz państwa najmocniej pomagające Moskwie w omijaniu restrykcji naftowych mogłyby zostać objęte dodatkowymi cłami w wysokości 100 proc.
Trump na razie zablokował stosowanie tych środków.
Rosyjski diesel i coraz więcej pytań o politykę Trumpa
Decyzja ma szczególne znaczenie w kontekście zawartego wcześniej porozumienia z Putinem. Trump ogłosił 9 października, że Rosja dostarczy na rynek amerykański i światowy ponad 300 tys. ton oleju napędowego, a później mają nastąpić następne dostawy. Celem ma być ograniczenie bardzo wysokich cen paliwa w USA.
Ruch ten spotkał się jednak z ostrą krytyką. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski ocenił wcześniejsze poluzowanie restrykcji dotyczących rosyjskiego paliwa jako korzyść finansową dla Moskwy, która nadal prowadzi wojnę.
– To inwestycja w wojnę, którą trzeba zakończyć – mówił ukraiński przywódca.
Sprzeciw pojawił się również w samych Stanach Zjednoczonych. Grupa senatorów z obu partii wezwała Trumpa do wycofania się z porozumienia dotyczącego rosyjskiego diesla. Republikański senator Thom Tillis sugerował nawet, że sposób przeprowadzenia operacji może budzić wątpliwości prawne.
Biały Dom broni jednak swojej polityki względami gospodarczymi i bezpieczeństwem energetycznym USA. Administracja mierzy się z wysokimi cenami paliw, a sytuację pogarszają napięcia na Bliskim Wschodzie i problemy z dostawami ropy. Reuters wskazuje, że właśnie obawy o ceny energii są jednym z najważniejszych powodów łagodniejszego podejścia Trumpa do części nowych restrykcji wobec Moskwy.
Trzeba przy tym podkreślić, że rozporządzenie Trumpa nie znosi wszystkich amerykańskich sankcji wobec Rosji. Biały Dom wyraźnie zapisał, że wcześniejsze restrykcje nałożone na Moskwę i rosyjskie podmioty pozostają w mocy. Zawieszenie dotyczy przede wszystkim nowych sankcji, ograniczeń i ceł wynikających z ustawy Grahama.
Polityczny sygnał jest jednak wyraźny. W chwili, gdy europejskie państwa próbują utrzymywać gospodarczą presję na Rosję, Waszyngton otwiera możliwość poluzowania części nowych restrykcji, jeżeli administracja uzna to za korzystne dla amerykańskiej gospodarki.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.