Jak poinformowała w poniedziałek 19 października agencja Reuters, izraelskie służby przeprowadziły przed świtem operację wymierzoną w osoby podejrzewane o udział w aktach przemocy, naruszanie wojskowych zakazów wstępu oraz nielegalną działalność budowlaną.
W działaniach uczestniczyły policja, wojsko oraz izraelska służba bezpieczeństwa wewnętrznego Szin Bet. Tożsamości zatrzymanych nie ujawniono.
Polacy wśród zaatakowanych. Warszawa żąda reakcji Izraela
Do napaści na europejską delegację doszło w sobotę 17 października w pobliżu chrześcijańskiej miejscowości Taybeh. Zamaskowani osadnicy zaatakowali przedstawicieli Polski, Francji i Belgii oraz towarzyszące im osoby. Uszkodzony został również belgijski samochód dyplomatyczny.
Dzień wcześniej napastnicy brutalnie pobili amerykańską fotoreporterkę „Washington Post” Heidi Levine, dokumentującą palestyńskie zbiory oliwek. Kobieta trafiła do szpitala i przeszła operację.
Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych jednoznacznie potępiło przemoc wobec dyplomatów.
„Atak powinien spotkać się ze stanowczą reakcją władz Izraela” – podkreślono w komunikacie MSZ z 18 października.
Do zatrzymań odniósł się komendant izraelskiej policji Daniel Levy, zapewniając, że przepisy obowiązują wszystkich „bez względu na tożsamość lub przynależność”.
– Izraelska policja jest zobowiązana do profesjonalnego, równego i bezstronnego egzekwowania prawa, na podstawie dowodów i zgodnie z prawem – oświadczył Levy, cytowany przez Reutersa.
Z kolei ambasador USA w Izraelu Mike Huckabee uznał zatrzymania za „bardzo pozytywny krok” w kierunku odnalezienia i ukarania sprawców pobicia amerykańskiej dziennikarki.
Nie wiadomo jeszcze, którzy z dziesięciu zatrzymanych są bezpośrednio podejrzewani o udział w ataku na delegację z polskimi dyplomatami. Nie potwierdzono również, czy Warszawa otrzymała już formalne wyjaśnienia od władz izraelskich.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.