Skandal

Policja oskarża dziennikarzy o kłamstwo ws. Rubcowa, ale sąd ujawnia niewygodną prawdę

Komenda Główna Policji zarzuciła „Rzeczpospolitej” nierzetelność po ujawnieniu okoliczności zablokowania wniosku o międzynarodowe poszukiwania rosyjskiego agenta Pawła Rubcowa. Problem w tym, że ustalenia dziennikarek potwierdza rzeczniczka Sądu Okręgowego w Warszawie. Sprawa stawia w niekorzystnym świetle nie tylko działania policji, ale również sposób informowania opinii publicznej przez jej oficjalne kanały komunikacyjne.

2 min czytania
Paweł Rubcow, Władimir Putin
Paweł Rubcow, Władimir Putin · fot. Screenshot - YouTube (El Independiente)

W poniedziałek 19 października „Rzeczpospolita” opisała kulisy rezygnacji z wystąpienia do Interpolu o wydanie czerwonej noty wobec Pawła Rubcowa, oskarżonego o szpiegostwo na rzecz rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU.

Jak ustaliły dziennikarki Grażyna Zawadka i Izabela Kacprzak, warszawski sąd skierował odpowiedni wniosek do Komendy Głównej Policji. Został on jednak zwrócony, a policja powołała się między innymi na art. 3 statutu Interpolu, ograniczający działania organizacji w sprawach o charakterze politycznym i wojskowym.

Zamiast rzeczowo wyjaśnić wszystkie okoliczności decyzji, policyjne służby prasowe opublikowały na platformie X stanowisko, w którym zaatakowały dziennikarki, zarzucając im nierzetelność i szkalowanie formacji.

Co przemilczała policja?

KGP przekonywała, że wniosek zwrócono z powodu uchybień formalnych, obejmujących między innymi błędne dane osobowe poszukiwanego oraz problemy z dokumentacją. Jednocześnie policyjny komunikat zawierał stanowcze oskarżenia pod adresem redakcji. Jego autorzy oświadczyli, że nie ma zgody na nierzetelność i wprowadzanie społeczeństwa w błąd.

Tymczasem sędzia Anna Ptaszek, rzeczniczka Sądu Okręgowego w Warszawie, potwierdziła dziennikarkom, że decydujące znaczenie miało powołanie się przez policję na art. 3 statutu Interpolu.

Jak wyjaśniła, nawet usunięcie zastrzeżeń dotyczących dokumentacji nie rozwiązałoby zasadniczego problemu. Sąd uznał bowiem stanowisko KGP dotyczące ograniczeń statutowych Interpolu za przeszkodę w dalszym procedowaniu wniosku.

To właśnie ten aspekt sprawy budzi największe wątpliwości dotyczące policyjnego przekazu. Przedstawienie opinii publicznej przede wszystkim uchybień formalnych, przy jednoczesnym oskarżaniu dziennikarek, może tworzyć mylne wrażenie, że zasadnicze ustalenia gazety zostały obalone.

Trzeba przy tym zaznaczyć, że Interpol rzeczywiście stosuje ograniczenia dotyczące spraw o charakterze politycznym, a przypadki szpiegostwa co do zasady należą do tej kategorii. Każda sprawa wymaga jednak indywidualnej oceny i samo złożenie wniosku nie gwarantuje wydania czerwonej noty.

Warto jednak podkreślić, że oficjalne kanały informacyjne policji powinny służyć przekazywaniu pełnych i rzetelnych informacji, a nie prowadzeniu medialnych sporów z redakcjami ujawniającymi niewygodne fakty. W tej sprawie policyjna komunikacja pozostawiła istotne pytania bez odpowiedzi, choć zdecydowała się na publiczny atak na autorów publikacji.

Według „Rzeczpospolitej” dziennikarki zwróciły się do policji o usunięcie kwestionowanego wpisu. Nie wykluczają również skierowania sprawy na drogę sądową.

Źródło: mp/Rzeczpospolita, X, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej