W rozmowie z Polską Agencją Prasową rzecznik Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych ppłk Jacek Goryszewski opowiedział o nocnym ataku Rosji na Ukrainę, w czasie którego konieczne było poderwanie polskich myśliwców i ogłoszenie alarmu w kilku powiatach woj. lubelskiego. Rosyjskie drony atakowały cele tuż przy polskiej granicy, uderzając m.in. w pociąg relacji Kijów-Warszawa.
- „Bezzałogowce operowały, a nawet trafiały w cele lokalizowane bardzo blisko granicy z Polską, od kilku do kilkunastu kilometrów”
- wskazał wojskowy.
Zaznaczył, że w związku z tym zagrożenie było „realne i bliskie”.
Mieszkańcy Lubelszczyzny alarmowali służby o słyszanych wybuchach. Po weryfikacji zgłoszenia te nie zostały jednak potwierdzone. Jak wyjaśnił ppłk Goryszewski, słyszany huk najpewniej był efektem przekroczenia bariery dźwięku przez poderwane myśliwce. Dlatego właśnie DO RSZ informuje o operowaniu myśliwców, co jest związane z możliwością pojawienia się silnego hałasu.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.