Według „Wall Street Journal” eksport z regionu wrócił już do około 80 proc. poziomu sprzed wojny. To ogranicza możliwość wykorzystywania przez Iran kontroli nad Ormuz jako narzędzia nacisku na USA i państwa Zatoki Perskiej.
Jednym z kluczowych elementów nowego systemu transportu jest saudyjski rurociąg Wschód-Zachód prowadzący do portu Janbu nad Morzem Czerwonym. Po wcześniejszych uszkodzeniach jego praca została wznowiona, a załadunek ropy w Janbu ponownie ruszył. Według danych Kpler przepustowość rurociągu sięga obecnie około 2,65 mln baryłek dziennie i może dalej rosnąć.
Państwa regionu korzystają też z przeładunków statek–statek poza najbardziej zagrożonymi akwenami oraz zwiększają wykorzystanie terminali położonych poza cieśniną Ormuz. Dzięki temu część eksportu może być prowadzona nawet w warunkach poważnych zakłóceń żeglugi.
Iran pod coraz większą presją
Dla Teheranu sytuacja jest znacznie trudniejsza. Według „WSJ” Iran nie może obecnie swobodnie eksportować ropy przez Ormuz, a zgromadzone poza obszarem objętym blokadą zapasy mogą w najbliższych tygodniach zacząć się wyczerpywać. Uderza to bezpośrednio w jeden z najważniejszych źródeł dochodów irańskiej gospodarki.
Odbudowa eksportu przez pozostałe państwa Zatoki oznacza również, że groźba zamknięcia Ormuz ma mniejsze znaczenie niż kilka miesięcy temu. Nie oznacza to jednak, że sytuacja na rynku ropy wróciła do normy. Alternatywne trasy są droższe, bardziej skomplikowane logistycznie, a ceny transportu pozostają wysokie.
Sanam Vakil z londyńskiego Chatham House ocenia, że sytuacja pokazuje „malejącą skuteczność irańskiej strategii”.
Jednocześnie ekspertka ostrzega, że właśnie osłabienie presji gospodarczej Iranu może zwiększyć ryzyko eskalacji. Teheran może próbować odzyskać wpływ na sytuację poprzez ataki na porty, rafinerie, rurociągi lub inną infrastrukturę energetyczną państw regionu.
Takie ryzyko pozostaje realne. Arabia Saudyjska mierzyła się już w ostatnich tygodniach z atakami na elementy swojej infrastruktury naftowej, a wspierani przez Iran Huti ponownie grożą uderzeniami na cele w regionie.
Dla światowego rynku oznacza to paradoksalną sytuację: coraz więcej ropy dociera do odbiorców mimo problemów w Ormuz, ale jednocześnie rośnie ryzyko kolejnych uderzeń, które mogłyby ponownie zakłócić dostawy i podbić ceny.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.