Uwaga

Prokuratura ujawnia przyczynę śmierci dwóch komandosów GROM w USA

Jak ustaliła „Rzeczpospolita”, prokuratura zakończyła śledztwo dotyczące tragedii z września 2025 roku. Nie stwierdzono przestępstwa ani odpowiedzialności innych osób za śmierć żołnierzy.

2 min czytania
Spadochroniarze
Spadochroniarze · fot. Screenshot - YouTube (PAUL 1510)

Nieplanowana zmiana pozycji podczas nocnego skoku, przecięcie torów lotu i zderzenie w powietrzu – taki tragiczny splot wydarzeń doprowadził do śmierci dwóch polskich komandosów GROM podczas ćwiczeń w Stanach Zjednoczonych.

Do tragedii doszło 19 września 2025 roku około godziny 2.50 czasu lokalnego, podczas nocnego szkolenia spadochronowego w Eloy w amerykańskim stanie Arizona.

Zginęli dwaj operatorzy Jednostki Wojskowej GROM: plutonowy Karol Rubin oraz starszy szeregowy Rafał Kotnarowski.

Żołnierze wykonywali grupowe skoki typu HALO z wysokości około 3 tysięcy metrów, polegające na swobodnym opadaniu i otwarciu spadochronu dopiero na znacznie mniejszej wysokości.

Tragiczny splot wydarzeń

Jak informuje „Rzeczpospolita”, dziennikarki Izabela Kacprzak i Grażyna Zawadka dotarły do ustaleń śledczych, z których wynika, że początek tragedii stanowiła nieplanowana zmiana miejsc żołnierzy w szyku.

Doprowadziło to do przecięcia torów ich lotu, zderzenia oraz splątania spadochroniarzy.

W krytycznej sytuacji jeden z komandosów nie odczepił głównej czaszy spadochronu i nie zdołał skorzystać ze spadochronu zapasowego. Drugi odczepił czaszę główną, ale znajdował się już zbyt blisko ziemi.

Prokuratura Okręgowa w Warszawie umorzyła postępowanie prowadzone w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci.

Rzecznik prokuratury Piotr Skiba poinformował, że śledztwo „nie wykazało, iż do śmierci żołnierzy przyczyniły się zachowania innych osób”.

Decyzja o umorzeniu jest prawomocna.

Ustalenia skomentował były dowódca GROM, gen. Roman Polko, posiadający najwyższą klasę instruktora spadochronowego.

„Zabrakło im żołnierskiego szczęścia” – ocenił.

Generał wyjaśnił, że podczas nocnych skoków w całkowitej ciemności żołnierze mają niezwykle ograniczone możliwości obserwowania otoczenia.

„Na reakcję są sekundy” – podkreślił.

Polko nie wykluczył, że zbyt małe odstępy między skoczkami mogły zwiększyć ryzyko kolizji. Zastrzegł jednak, że w takich warunkach nawet doświadczeni spadochroniarze mogą nie mieć możliwości uniknięcia tragedii.

Obaj polegli komandosi byli doświadczonymi żołnierzami. Jeden miał za sobą 51 skoków spadochronowych, drugi 63. W wojsku służyli odpowiednio dziesięć i sześć lat.

Źródło: mp/Rzeczpospolita, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej