Piotr Kaleta udzielił wywiadu portalowi Interia w sprawie dzisiejszego zatrzymania prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosława Piesiewicza. Do zatrzymania doszło w związku z aferą związaną z giełdą kryptowalut Zondacrypto.
Kaleta podkreślił, że „nie przesądza o winie bez szczegółów”.
„Kryptowaluty były wówczas powszechnym tematem, nikt nie widział w nich zagrożeń. Gdzie były wtedy służby odpowiedzialne za ostrzeganie nas, ustawodawców. Jeśli zamiast dbać o bezpieczeństwo gonią opozycję, to państwo nie działa sprawnie. Służby powinny dać jasny sygnał: "tego nie dotykamy” – powiedział, komentując w ten sposób spotkanie prezesa Zondacrypto z Michałem Moskalem, zaufanym współpracownikiem Jarosława Kaczyńskiego.
Dodał, że prezes PiS miał wątpliwości co do kryptowalut i „wyśmiewano się z niego”. „Mówiono, że jest nieżyciowy i nie rozumie rynków finansowych. Dzisiaj okazuje się, że prezes znowu miał rację. Amber Gold powinno nas nauczyć czujności przy takich nowinkach” – podkreślił Kaleta.
Stwierdził również, że w sprawie przewijają się nazwiska polityków prawicy, takich jak Zbigniew Ziobro, ponieważ „w tym produkcie (Zondacrypto – red.) widziano szansę na nowoczesną promocję”.
Kaleta mocno skrytykował również przypisywanie Prawu i Sprawiedliwości winy za to, że doszło do afery.
„Bulwersuje mnie jednak sugerowanie, że PiS uczestniczył w czymś nielegalnym. Gdzie są akty oskarżenia, twarde dowody? Nie ma! Mamy za to ministrów odgrażających się rozliczeniami i kompletne nic. Ta nowa afera ma po prostu przykryć nieudolność obecnych rządzących. Gdybyśmy przyjęli tak skrajną optykę, żaden polityk nie mógłby się spotkać z nikim poza własną rodziną” – ocenił.
„Po serii porażek ta koalicja potrzebuje igrzysk, by odwrócić uwagę Polaków od swojego dziadostwa. Pamiętamy aferę wokół "dwóch wież" na Srebrnej - Giertych grzmiał, że to koniec PiS-u, publikowano taśmy. I co? Sprawa została umorzona. Teraz scenariusz się powtarza” – dodał.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.