Markowski na antenie Polsat News podzielił się swoimi wrażeniami z niedawnej podróży, jaką odbył w rejonie Bałkanów. To, co uderzyło go najbardziej, to tamtejsze ceny paliw.
„Czy pan wie, że w biednych krajach typu Bułgaria i Rumunia, a potem także Węgry i Słowacja – ja leję ropę taką jakościową – różnica na litrze jest 3-3,5 zł?” – mówił Markowski.
Bardzo przy tym nie spodobało mu się obniżenie w Polsce cen paliw, dokonane niedawno przez rząd Tuska poprzez pakiet CPN.
„Nie rozumiem tego rządu, który znowu w sposób nieodpowiedzialny obniżył ceny. Cena musi być taka jaka jest. Jest pewna mądrość w tym” – stwierdził Markowski.
„Nowy premier Bułgarii czy Rumunii tego nie zrobił, a zapewniam pana, że na razie w Rumunii, Bułgarii i na Węgrzech standard życia jest niższy niż tutaj. Rzeczy powinny być drogie. Wie pan, woda, różne te, dlatego że wtedy to się szanuje, wtedy oszczędzamy, wtedy kran się nie leje i tak dalej i tak dalej” – dodał.
W dalszej części programu Markowski stwierdził, że „marzy mu się polityk”, który nie obniżałby cen paliwa. „Oddałbym wszystkie głosy. Chodziłbym z ulotkami, żeby na takiego głosować” – dodał.
Markowski ma bardzo osobliwy stosunek do kwestii paliw, ich sprzedawców i cen. Obecnie nie podobają mu się działania mające na celu obniżenie ich cen. Z kolei w okresie rządów Zjednoczonej Prawicy z dumą opowiadał, jak na jednym z organizowanych w swoim domu przyjęć, poprosił wszystkich gości o pokazanie im zawartości swoich portfeli.
Znany socjolog nie szukał jednak w portfelach gotówki bądź dowodów osobistych – interesowało go, czy jego goście mają karty Vitay – wydawane przez Orlen, z których korzystanie zapewnia dostęp do niższych cen paliwa bądź rozmaitych bonów i promocji. Prezesem Orlenu był wówczas Daniel Obajtek.
Fakt posiadania kart Vitay był dla Markowskiego czymś tak haniebnym, że – jak sam twierdził – wyprosił ze swojego domu wszystkich, którzy ośmielili się tankować na Orlenie. W imię demokracji, rzecz jasna.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.