Afera wokół Szpitala Południowego w Warszawie rozpoczęła się od zwrócenia uwagi na zarobki młodego lekarza. Dawid Kacprzyk, choć jeszcze nie uzyskał specjalizacji, został koordynatorem SOR-u w tym szpitalu i zarobił w ub. roku 1,6 mln zł. Później na jaw wyszło, że w placówce funkcjonował „salonik VIP”, w którym bez kolejki obsługiwani byli działacze związani z obozem władzy. Wreszcie pojawiła się przerażająca relacja b. ordynatora chirurgii, wedle której niekompetencja pracowników miała prowadzić nawet do śmierci pacjentów.
Teraz milczenie przerwała była prezes placówki Anna Łukasik, która udzieliła wywiadu Onetowi.
- „Wiedziałam, że miał wyższą stawkę niż inni lekarze, ponieważ pełnił dodatkowo funkcję koordynatora SOR-u. Jego ostatnia umowa przewidywała 330 zł za godzinę. To dużo, ale na rynku są stawki wyższe, także w mniejszych miastach — od 450 do 600 zł za godzinę. Kacprzyk był też użyteczny organizacyjnie: faktycznie obsadzał dyżury zespołem lekarzy”
- opowiedziała.
Wysokie zarobki młodego lekarza tłumaczyła „realiami rynku”.
- „Zatrudnienie lekarzy na SOR-ach jest bardzo trudne, a stawki kontraktowe są dziś wysokie. Zastałam go już na tym stanowisku, z zespołem i obsadzonymi grafikami. To był pierwszy szpital, w którym nie musiałam szukać w ostatniej chwili lekarzy, by zamknąć braki w dyżurach. Nie twierdzę, że jego wynagrodzenie było małe. Twierdzę natomiast, że stawka 330 zł za godzinę nie odbiegała od stawek spotykanych w innych placówkach. Problem pojawia się, gdy wynagrodzenie jest naliczane za pracę, której faktycznie nie wykonano — i właśnie to powinny wyjaśnić audyt oraz prokuratura”
- wyjaśniła.
„Pilnuje szpitala w imieniu Rafała Trzaskowskiego”
Przypomnijmy, że wedle ujawnionej przez media dokumentacji, Kacprzyk miał pracować po 16 godzin na dobę oraz pełnić wielodobowe dyżury bez przerwy. W tym czasie m.in. występował w mediach. Rozmówczyni Onetu nie ukrywała, że kariera polityczna lekarza przekładała się na jego pracę w szpitalu.
- „Pierwszego dnia pracy powiedział mi, że >>pilnuje szpitala w imieniu Rafała Trzaskowskiego<<. Najpierw odebrałam to jako żart. Później zobaczyłam, że utrzymywał bliskie relacje z wiceprezydent Warszawy Renatą Kaznowską i innymi urzędnikami stołecznego ratusza, a w internecie pojawiały się zdjęcia wskazujące na jego aktywność polityczną. Kilka razy proponował mi udział w prywatnych kolacjach Kaznowskiej z prezesami i dyrektorami podległych miastu szpitali. Nigdy nie brałam w nich udziału”
- oświadczyła.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.