Według trzech źródeł Reutersa kontrakt obejmuje od 300 do 400 systemów QW-12 i FN-16. Wartość zamówienia ma wynosić od 60 do 70 mln dolarów. Pierwsza partia wyrzutni mogłaby dotrzeć do Iranu już w ciągu kilku tygodni.
Umowę miała podpisać zarejestrowana w Hongkongu spółka Zhongqing Baoshang International Investment, działająca jako pośrednik pomiędzy stroną irańską a chińskim dostawcą. Transport miałby rozpocząć się w Urumczi w zachodniej części Chin, a następnie przebiegać przez terytorium Pakistanu.
Źródła agencji zastrzegły jednak, że harmonogram, liczba dostarczonych zestawów i pozostałe szczegóły mogą się jeszcze zmienić. Jeden z rozmówców wiedział jedynie o irańskich staraniach o zakup chińskich systemów, ale nie miał potwierdzenia, że umowa została ostatecznie zawarta.
Chińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych uznało doniesienia za „całkowicie bezpodstawne” i przekonywało, że Pekin działa na rzecz pokoju oraz zakończenia konfliktu. Również pakistańskie wojsko nazwało informacje o udziale tego państwa w transporcie broni „zmyślonymi i fałszywymi”. Iran nie przedstawił jednoznacznego publicznego stanowiska.
Trump zaufał Xi. Pięć dni później pojawiła się depesza Reutersa
Doniesienia są szczególnie niewygodne dla Donalda Trumpa. 24 lipca prezydent Stanów Zjednoczonych napisał, że podczas spotkania w Pekinie Xi Jinping zapewnił go, iż „pod żadnym pozorem” nie przekaże ani nie sprzeda broni Iranowi. Trump podkreślił, że obietnica miała obejmować również chińskie przedsiębiorstwa.
– Prezydent Xi powiedział mi, że pod żadnym pozorem nie przekaże ani nie sprzeda broni Islamskiej Republice Iranu – relacjonował Trump, dodając, że ufa chińskiemu przywódcy. Ostrzegł jednocześnie, że ewentualna pomoc wojskowa Pekinu dla Teheranu „byłaby dla Chin bardzo zła”.
Po ujawnieniu informacji o kontrakcie prezydent USA przyznał, że dostawa byłaby dla niego zaskoczeniem.
– Xi bardzo stanowczo powiedział mi, że nie będzie uczestniczył w tym konflikcie. Wie, że byłbym bardzo rozczarowany – oświadczył Trump, odpowiadając na pytanie o ustalenia Reutersa.
QW-12 i FN-16 to przenośne systemy obrony przeciwlotniczej naprowadzane na podczerwień. Są przeznaczone do zwalczania nisko lecących samolotów, śmigłowców, dronów oraz niektórych pocisków manewrujących. Obsługuje je niewielka grupa żołnierzy, a wyrzutnie można szybko przenosić i ukrywać.
Takie uzbrojenie nie zastąpi ciężkich systemów obrony powietrznej, ale może utrudnić prowadzenie działań na małej wysokości. Iran mógłby rozmieścić zestawy w pobliżu baz wojskowych, instalacji energetycznych, zakładów przemysłowych oraz obiektów związanych z programem rakietowym i nuklearnym.
Reuters wskazuje, że QW-12 jest konstrukcją słabszą od nowszych chińskich systemów QW-18 i QW-19, ale wciąż może stanowić skuteczną warstwę obrony przed dronami i nisko lecącymi maszynami. Iran miał interesować się także bardziej zaawansowanymi wersjami.
Największe obawy może jednak budzić możliwość przekazania części wyrzutni organizacjom i milicjom wspieranym przez Teheran. Iran od lat rozwija sieć sojuszniczych formacji działających między innymi w Iraku, Jemenie i Libanie.
Przenośne rakiety przeciwlotnicze są stosunkowo łatwe do transportowania, ukrycia i przekazania kolejnemu odbiorcy. Ich pojawienie się w rękach organizacji niepaństwowych stanowiłoby zagrożenie nie tylko dla lotnictwa wojskowego, ale w skrajnym przypadku także dla samolotów cywilnych.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.