Kościół

Paweł Plinta: Widok szarpanego biskupa mnie wzburzył

„Widok szarpanego, poszturchiwanego przez wiernych, demonstrantów w Grojcu kapłana, biskupa Romana Pindla mnie wzburzył i dotknął. Świadectwo solidarności i wyrażenie tak masowego poparcia dla odwołanego z funkcji wieloletniego proboszcza grojeckiej parafii to jedno. Przejawy prymitywnego chamstwa i agresji wobec księdza biskupa, to drugie. Sprawy zaszły za daleko” – pisze oświęcimski radny Paweł Plinta.

3 min czytania
Fot. screenshot: X.com (@S_Koscielnik)
Fot. screenshot: X.com (@S_Koscielnik)

Przez blisko 30 lat proboszczem parafii pw. św. Wawrzyńca w Grojcu był ks. Józef Zborek. Duchowny został odwołany w wyniku udowodnienia przestępstwa kanonicznego. Po wyczerpaniu środków odwoławczych i ostatecznym zatwierdzeniu odwołania przez Stolicę Apostolską, w sobotę ks. Zborek opuścił teren parafii. W niedzielę wieczorem z Radą Parafialną spotkał się bp Roman Pindel. Po spotkaniu na terenie parafii doszło do dantejskich scen. Zebrany przed kościołem tłum zaatakował biskupa i towarzyszących mu księży, nie pozwalając na opuszczenie świątyni. Doszło do szarpaniny. Zebrani w agresywny i wulgarny sposób wyrażali sprzeciw wobec decyzji o odwołaniu ks. Zborka, domagając się jej cofnięcia i konsekwencji wobec samego biskupa, która ją podjął. Ostatecznie duchowni mogli wydostać się z kościoła dopiero w asyście policji.

„Krytyka decyzji biskupa – zgoda. Startowanie do człowieka z łapami – to o jeden most za daleko”

Na profilu „Kurier Oświęcimski” na Facebooku pojawił się komentarz Pawła Plinty do tych wydarzeń. Nie odbierając mieszkańcom prawa do krytyki decyzji biskupa, lokalny polityk zwraca uwagę, że przekroczono pewną granicę.

- „Przypomnę, że zaledwie kilka dni wcześniej, właśnie pod przewodnictwem biskupa Romana Pindla, w salezjańskim sanktuarium w Oświęcimiu odbywały się uroczystości koronacji obrazu Matki Bożej Wspomożenia Wiernych. A tego samego dnia, gdy rozgrywały się grojeckie wypadki, w niedzielę 4 października, kościół św. Maksymiliana Męczennika w Oświęcimiu został ustanowiony Sanktuarium Świętego Maksymiliana Marii Kolbego. Tu również mszy świętej przewodniczył ten sam człowiek - biskup Roman Pindel. Wielu z nas uczestniczyło przecież w tych nabożeństwach i uroczystościach. Zapewne wielu z nas było z tego powodu wzruszonych i dumnych…”

- wspomina samorządowiec.

- „A ledwie kilka godzin później biskup Roman Pindel, szturchany przez najgorliwsze osoby z tłumu, wraz z towarzyszącymi mu kapłanami był zmuszony uciekać w asyście policji z parafii i kościoła pw. św. Wawrzyńca w Grojcu… To co to się porobiło?”

- dodaje.

Autor podkreśla, że tysiące osób, które demonstrują ból z powodu odwołania swojego proboszcza, zasługują na szacunek. Wskazuje jednak na przekroczone w niedzielę granice.

- „Teologiem ani szczególnie żarliwym znawcą Kościoła nie jestem. Ot, katolik »niedzielny«. Moja wina. A jednak widok poszturchiwanego, agresywnie obłapianego przez niektóre osoby z tłumu kapłana, biskupa, mnie wzburzył. Co zrobił, czego „dopuścił się” biskup? Odwołał wieloletniego proboszcza. Powodów nie znam. O ile wiem nie zostały podane, pomimo pytań, do publicznej wiadomości. Decyzja ta została w każdym razie potwierdzona przez Watykan. Trudne. Bardzo bolesne dla wielu. Prawda”

- wskazuje.

- „Kościół jest jednak strukturą szczególną i hierarchiczną. Bardziej nawet jak wojsko powiedziałbym. Tysiące wspaniałych kapłanów zmieniają przecież po jakimś czasie swoje parafie. Dlaczego? Bo takie z góry przychodzi polecenie. Taki zwyczaj tej wyjątkowej Instytucji. Taka robota można powiedzieć. To jest okazja i powód do dyskusji. To nie jest powód do fizycznej agresji i zwykłego chamstwa”

- dodaje.

Zauważa też, że biskup najpewniej nie musiał osobiście przyjeżdżać w tej sprawie do Grojca. 

- „Decyzja Stolicy Apostolskiej zamyka jak rozumiem sprawę. Spotkał się mimo to z Radą Parafialną. Modlił się w tutejszym kościele. Zrobił to okazując w ten sposób także szacunek lokalnej społeczności. Gość w dom, Bóg w dom. Pasuje mi tutaj ta mądrość ludowa. I co Go w trakcie wizyty spotkało?”

- pyta oświęcimski radny.

- „Uważam, że niezależnie od trudnych słów, które można i trzeba sobie czasem prosto w oczy powiedzieć, biskup miał prawo, zwłaszcza w świątyni, w Grojcu i na Ziemi Oświęcimskiej, czuć się bezpieczny. Tylko tyle.”

- podkreśla.

Autor zaznacza przy tym, że zgadza się z krytyką biskupa, który powinien wyjaśnić wiernym powody decyzji o odwołaniu proboszcza. 

Źródło: Facebook, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej