Jak czytamy, kraje te argumentują, że europejska infrastruktura nie może służyć Moskwie do zarabiania pieniędzy w czasie, gdy Rosja niszczy ukraińskie porty i szlaki eksportowe.
Wspólny list został skierowany do władz Unii Europejskiej w piątek, 9 października. Podpisali go premier Estonii Kristen Michal, premier Łotwy Andris Kulbergs oraz prezydent Litwy Gitanas Nausėda.
Państwa bałtyckie zwracają uwagę, że Rosja coraz intensywniej poszukuje alternatywnych tras eksportowych dla swojego zboża. Znaczenie szlaków prowadzących przez region Morza Bałtyckiego wzrosło po problemach rosyjskich portów nad Morzem Czarnym, które stały się celem ukraińskich ataków.
Reuters wskazuje, że Moskwa zaczęła szerzej wykorzystywać bałtyckie trasy tranzytowe właśnie w związku z utrudnieniami na południu Rosji.
Nie bez znaczenia jest również aspekt finansowy. Eksport produktów rolnych przynosi rosyjskiej gospodarce dochody, podczas gdy państwa europejskie jednocześnie ponoszą ogromne koszty pomocy Ukrainie i nakładają kolejne sankcje na rosyjskie przedsiębiorstwa i osoby związane z machiną wojenną Kremla.
Państwa bałtyckie chcą szybkiej decyzji całej UE
Premier Estonii Kristen Michal przedstawił sens inicjatywy w bardzo jednoznaczny sposób.
– Nasza infrastruktura nie może pomagać Rosji finansować wojny. Musimy zwiększać presję na agresora i pomagać Ukrainie docierać ze swoimi towarami na światowe rynki – powiedział.
Przywódcy trzech krajów zwracają uwagę na szczególny paradoks obecnej sytuacji. Rosja atakuje ukraińskie statki handlowe, porty, kolej oraz inne elementy infrastruktury służącej eksportowi ukraińskich produktów, a równocześnie próbuje zwiększać własny eksport z wykorzystaniem infrastruktury znajdującej się na terytorium Unii Europejskiej.
– Rosja bombarduje ukraińskie porty i blokuje ukraińskie zboże, a jednocześnie chce zarabiać, transportując własne zboże przez Unię Europejską – podkreślił Michal.
W oficjalnym stanowisku państw bałtyckich pojawia się jeszcze jeden istotny problem: możliwość eksportowania przez Rosję zboża pochodzącego z okupowanych terenów Ukrainy. Zdaniem przywódców Litwy, Łotwy i Estonii Unia powinna stworzyć mechanizmy uniemożliwiające wprowadzanie takich produktów na europejskie szlaki handlowe.
Estonia już wcześniej zdecydowała się na pierwsze ograniczenia rosyjskiego tranzytu. Teraz Tallin chce, aby podobne rozwiązanie obowiązywało w całej Unii Europejskiej.
Państwa bałtyckie jednocześnie apelują o rozwijanie tzw. korytarzy solidarnościowych pomiędzy Ukrainą a Unią Europejską, które mają umożliwiać ukraińskim producentom eksport produktów rolnych na światowe rynki.
Sprawa ma również znaczenie dla Polski. Rosyjskie produkty rolne trafiają na światowy i europejski rynek w czasie, gdy unijni rolnicy zmagają się z rosnącymi kosztami produkcji i coraz silniejszą konkurencją importową. Ograniczenie rosyjskiego tranzytu może więc być rozpatrywane nie tylko jako element polityki sankcyjnej, ale również jako kwestia ochrony europejskiego rynku rolnego.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.