Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała wczoraj o umorzeniu postępowania przeciwko Lechowi Wałęsie, podejrzanemu o składanie fałszywych zeznań w śledztwie dot. tzw. „teczek Kiszczaka”. Ignorując opinię biegłych, śledczy stwierdzili, że Lech Wałęsa nie mógł samodzielnie pisać donosów, ponieważ w latach 70-tych był analfabetą.
- „Prokurator wzięła także pod uwagę, że z całości zebranego materiału dowodowego – depozycji Lecha Wałęsy, ale także zeznań rozlicznych świadków – jednoznacznie wynikało, że Lech Wałęsa nie sporządzał w swoim życiu, a w szczególności w latach 70-tych, długich rękopisów. Niektórzy świadkowie wskazywali wprost, że w tamtym okresie był on wtórnym analfabetą, nie posługiwał się pismem i słabo czytał, a dokumenty, które podpisywał jako przewodniczący Związku Zawodowego »Solidarność«, były pisane dla niego przez inne osoby”
- wyjaśniono.
Sam Lech Wałęsa, w reakcji na komunikat prokuratury przyznał w rozmowie z „Faktem”, że „rzeczywiście nie używał przez prawie 15 lat pisania, więc nie mógł tego napisać”.
Woś pyta o ustawy
Do sprawy za pośrednictwem mediów społecznościowych odniósł się poseł PiS Michał Woś.
- „Skoro dziś odkrywamy, że Wałęsa mógł nie rozumieć podpisywanych dokumentów, to ja bym profilaktycznie sprawdził 374 ustawy, które podpisał jako prezydent. Może się okazać, że III RP powstała metodą »panie Lechu, tutaj krzyżyk«”
- wskazał parlamentarzysta.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.