Zobacz

„Nie epatował wiarą, ale realizował ją bardzo głęboko”. Nieznane oblicze Stanisława Sojki

Jaki Stanisław Sojka był poza sceną? O jego wierze, bezinteresownej pomocy innym, rodzinie, ale również błędach i życiowych zakrętach opowiada o. Filip Buczyński, franciszkanin i wieloletni przyjaciel artysty.

2 min czytania
Fot. screenshot: YouTube (Adam Sztaba)
Fot. screenshot: YouTube (Adam Sztaba)

Rozmowa pochodzi z książki Anny Gębalskiej „Życie jest darem. Opowieść o Stanisławie Sojce” – biografii, która prowadzi czytelnika od dzieciństwa muzyka na Śląsku i jazzowych początków po wielkie sceny oraz najbardziej osobiste doświadczenia. 

 

Publikujemy fragment książki.

 

Nie stwarzał barier

Ojciec Filip Buczyński: Staszek miał w sobie głębię. Nie tylko w sonetach, które śpiewał papieżowi w Watykanie, ale i w kulturze osobistej, w relacji z ludźmi. Był człowiekiem, który nie stwarzał barier. Dlatego był kochany. Gdziekolwiek był, pozostawał normalny. Przyjeżdżał zawsze na koncerty, okazywał ciepło naszym rodzinom i dawał w prezencie wiele płyt. „Jak trzeba będzie komuś dać płyty, to mu daj, żeby nie musiał kupować” – mawiał.

Wspierał wiele instytucji, nic za to nie chcąc albo chcąc tylko jedno proste „dziękuję”. Dla niego ważna była radość pomocy bezinteresownej, uśmiech dziecka, ludzka wdzięczność. To był człowiek, który starał się, idąc przez świat, czynić dobro.

Dawał wolność i wsparcie

Staszek potrafił nazwać po imieniu to, co zrobił źle. Nie uciekał od tego. U niego to było jasne. Miał świadomość tego, co mu w życiu nie wyszło w kontekście oceny moralnej i etycznej, ale koncentrował się na tym, co dobrego chciałby w życiu robić i to robił. Często kosztem swojego zdrowia, wolnego czasu, aby dać innym siebie. Troszczył się o rodzinę. Nie było przypadkiem, że jego synowie grali u niego w zespole. Starał się im bardzo pomagać w wyborze drogi życiowej, nic nie narzucając, a niemal wszyscy wybrali bycie muzykiem i twórcą kultury. To też pokazuje, że tata był dla nich ważny, był ich inspiracją. Dawał wolność i wsparcie. Nie oceniał ludzi, wychodził z założenia, o czym też śpiewał, że trzeba się dogadać, że cenne jest życie, wartości, to, co nas zbliża. On po prostu tak żył.

„Bądź prosty, a nie prostacki”

Anna Gębalska: Jakie świadectwo zostawił po sobie Stanisław Sojka?

Ojciec Filip Buczyński: Trochę to patetycznie zabrzmi, ale dla mnie ten przekaz, który Staszek zostawił, brzmiał: bądź prosty, a nie prostacki. Prostota jest związana z ogromnym wysiłkiem. Prosty człowiek to człowiek uczciwy, który zna swoją wartość, cenę, ale tym nie epatuje, szuka okazji, aby czynić dobro, ale za bardzo się tym nie chwali. Taka prostota, która wpisana była w jego życie. On mnie tego uczył. Patrzyłem, jak zachowuje się w relacjach z ludźmi – jakby na koncercie była cała jego rodzina. Prosty człowiek, dojrzały, z którym chciało się być.

 

Zobacz więcej w książce „Życie jest darem. Opowieść o Stanisławie Sojce”, Quello – imprint Wydawnictwa Esprit 

 

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej