Sprawa dotyczy jednej z najgłośniejszych publikacji kampanii prezydenckiej 2025 roku. Onet opisywał wówczas zarzuty dotyczące przeszłości Karola Nawrockiego z okresu jego pracy w sopockim Grand Hotelu. Nawrocki uznał publikację za pomówienie i skierował sprawę do sądu.
Po informacji Niezależnej Andrzej Stankiewicz z Onetu miał stwierdzić:
– „To kłamstwo, nie składaliśmy takiego wniosku. (...) Chcemy jawnego procesu”.
Tymczasem odpowiedź Sądu Okręgowego w Warszawie, przytoczona przez Niezależną, wskazuje coś innego:
– „Wniosek o odbycie posiedzenia przy drzwiach zamkniętych (...) złożył pełnomocnik strony pozwanej”.
Według dokumentów wniosek uzasadniano m.in. tym, że w toku procesu mają być poruszane kwestie z życia prywatnego Nawrockiego. Sąd zgodził się na wyłączenie publiczności z części posiedzeń.
Samo prowadzenie rozprawy przy drzwiach zamkniętych nie przesądza oczywiście o słabości argumentów Onetu. Problemem jest jednak rozbieżność pomiędzy działaniem procesowym pełnomocnika wydawcy a późniejszym publicznym zaprzeczeniem, że taki wniosek został złożony.
Najważniejsze pytanie pozostaje niezmienne: czy Onet będzie w stanie przed sądem udowodnić prawdziwość bardzo poważnych zarzutów wobec Nawrockiego. Proces ma zweryfikować materiał, na którym portal oparł swoją publikację.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.