Do niebywałej tragedii doszło 17 października w czasie Mszy Świętej w kościele pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy w ekwadorskim Guayaquil. W czasie codziennego, transmitowanego w mediach społecznościowych nabożeństwa nagle od ściany prezbiterium oderwał się przymocowany do niej, ogromny krzyż i runął na celebrującego Eucharystię o. Patrica Alfredo Sáncheza. Życia duchownego nie udało się uratować.
Tuż przed tragiczną śmiercią kapłan mówił o kruchości ludzkiego życia. Zachęcał, by nie marnować cennego czasu na bezsensowne wpatrywanie się w ekran smartfona.
– „Pewnego dnia każdy z nas tutaj również umrze, a czasami czas poświęcony na różne rzeczy nie ma takiego znaczenia jak czas spędzony z Bogiem”
– powiedział.
– „Jakościowy czas, który dajemy Bogu, naszym braciom i siostrom, naszym mężom, żonom, dzieciom i rodzinie – ten czas jest najlepiej wykorzystany”
– dodał.
Śmierć karą za grzechy?
W mediach społecznościowych pojawiły się różne interpretacje śmierci kapłana. Autorzy niektórzy z nich próbują przekonywać, że była ona karą za grzechy. Do tez tych odniósł się w komentarzu dla hiszpańskojęzycznej stacji EWTN News ks. Juan Carlos Vásconez. Duchowny przypomniał fragment Ewangelii, w którym Chrystus odnosi się do zawalenia się wieży w Siloam, wskutek czego zginęło osiemnaście osób.
– „W obliczu śmierci niesie się przesłanie równości. Życie jest kruche i wszyscy przez to przejdziemy”
– przypomniał kapłan.
Tragedia ta porusza jednak szczególnie, ponieważ doszło do niej w czasie Mszy świętej.
– „Msza święta jest ofiarą Chrystusa złożoną na Golgocie i jest największą rzeczą, jaką my, chrześcijanie, mamy tutaj na ziemi”
– podkreślił ks. Vásconez.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.