Kościół

„Jak nie biskup, to Pan Bóg”. Kucharczak dosadnie o odwołaniu proboszcza z Grojca

„Cóż, z pewnością ksiądz Józef jest dobrym człowiekiem. Problem w tym, że dobrzy ludzie też popełniają błędy, za które muszą ponosić odpowiedzialność” – pisze red. Franciszek Kucharczak, komentując odwołanie proboszcza z Grojca.

2 min czytania
Fot. screenshot: X.com (@S_Koscielnik)
Fot. screenshot: X.com (@S_Koscielnik)

Parafianie wciąż nie mogą pogodzić się z decyzją o odwołaniu ks. Józefa Zborka z urzędu proboszcza parafii pw. św Wawrzyńca w Grojcu. Duchowny piastował ten urząd przez blisko 30 lat. Biskup bielsko-żywiecki odwołał go karnie, w związku z notorycznym łamaniem przepisów prawa kanonicznego dot. liczby sprawowanych Mszy św. Odwołany proboszcz przyznał się też do spalenia ksiąg z intencjami mszalnymi. Ks. Zborek odwołał się od decyzji biskupa, ale jego odwołanie podtrzymała watykańska Dykasteria ds. Duchowieństwa, a sprawę ostatecznie zamknął najwyższy Trybunał Sygnatury Apostolskiej. Z decyzją biskupa, zaakceptowaną przez Stolicę Apostolską, wciąż nie mogą pogodzić się parafianie, którzy domagają się powrotu lubianego duszpasterza. Wskazują na jego zasługi i kierują oskarżenia pod adresem ordynariusza. 

Franciszek Kucharczak: „Każdego księdza ktoś w końcu odwoła: jak nie biskup, to Pan Bóg”

Sprawa cieszy się dużym zainteresowaniem w całym kraju. Na łamach „Gościa Niedzielnego” odniósł się do niej red. Franciszek Kucharczak.

– „Kiedy świetny ojciec rodziny i uczynny sąsiad, a do tego znakomity pracownik i dobry parafianin prowadzi samochód, musi stosować się do przepisów drogowych. Jeśli potrąci człowieka na przejściu dla pieszych, poniesie karę jako kierowca, niezależnie od tego, co dobrego robi jako nie-kierowca. A jeśli spowoduje wypadek, świadomie ignorując czerwone światło, to otrzyma wyższą karę, nawet jeśli śpieszył się na spotkanie z ubogą rodziną, którą zamierzał obdarzyć połową swojego majątku”

– zauważa publicysta.

Dziennikarz przypomina, że ks. Zborek nie został ukarany za dobro, które czynił, ale za lekceważenie kościelnego prawa.

– „Ludzie to bagatelizują, ale rozważcie: gdyby pracownik w firmie wpadł na niszczeniu dokumentów, szef wylałby go z pracy i zawiadomił prokuraturę. A wy rzucacie się o to, że biskup przeniósł go do innego biurka?”

– pyta Kucharczak.

Zaznacza przy tym, że przyjmując święcenia, każdy ksiądz godzi się z tym, że będzie przenoszony. 

Źródło: Gość Niedzielny, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej