Polityka

Aborcja za dwukadencyjność? Wassermann mówi o „dealu” Kosiniaka-Kamysza

Sejm przegłosował we wtorek dwie ustawy liberalizujące dostęp do aborcji. Za barbarzyńskim prawem ręce podnieśli nie tylko parlamentarzyści odwołującej się niegdyś do dziedzictwa św. Jana Pawła II Koalicji Obywatelskiej, ale również głoszący przywiązanie do tradycji posłowie PSL. Dlaczego tak się stało? Poseł PiS Małgorzata Wassermann opowiedziała o „dealu”, w którym stawką miało być zniesienie dwukadencyjności w samorządach.

1 min czytania
Fot. screenshot: YouTube (Radio Olsztyn, Donald Tusk - kanał oficjalny, Janusz Jaskółka)
Fot. screenshot: YouTube (Radio Olsztyn, Donald Tusk - kanał oficjalny, Janusz Jaskółka)

Przyjęte przez Sejm ustawy zakładają depenalizację aborcji oraz przywrócenie przepisów umożliwiających tzw. aborcję eugeniczną. O kulisach wtorkowego głosowania Małgorzata Wassermann mówiła na antenie Telewizji wPolsce24. W ocenie parlamentarzystki doszło do pewnej wymiany pomiędzy ludowcami a resztą koalicji rządzącej.

– „Wielki deal się stał. To znaczy »kościelny«, przynajmniej w cudzysłowie »kościelny« Władysław Kosiniak-Kamysz po prostu dał taką ilość posłów, która była potrzebna do tego, aby przegłosować ustawy aborcyjne”

– stwierdziła. 

Jej zdaniem w zamian Władysławowi Kosiniakowi-Kamyszowi obiecano większość w głosowaniu nad zniesieniem dwukadencyjności w samorządach. 

Szokujące przepisy

Odnosząc się do samych ustaw, poseł Wasserman zwróciła uwagę na kontrowersje prawne i społeczne. Zauważyła, iż przyjęte przez Sejm przepisy są niezgodne z konstytucją. Wskazała też na zapis dot. obowiązku uśmiercenia dziecka w ciągu 72 godzin.

– „To jest dla mnie po prostu niepojęte. Pacjent trafia do szpitala i z trudnym nowotworem musi czekać wiele tygodni, natomiast tutaj są 72 godziny na wykonanie tej aborcji. Czym jest ten obłędny termin podyktowany?”

– pytała.

 

Źródło: wPolityce.pl, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej