Niemieccy „ekolodzy” domagają się wstrzymania inwestycji, a wcześniej przedstawiciele władz Meklemburgii-Pomorza Przedniego sugerowali, że część odkrytych zasobów może należeć do Niemiec. Trudno nie dostrzec, że spór dotyczy nie tylko ekologii, ale również gospodarczego znaczenia jednego z największych odkryć surowcowych w Polsce.
Jak informuje niemiecki dziennik „Die Tageszeitung”, organizacja Deutsche Umwelthilfe przedstawiła obszerne zastrzeżenia wobec projektu wydobycia ropy i gazu ze złoża Wolin East. Dokument zatytułowany „Erschließung der Lagerstätte Wolin East” zawiera uwagi dotyczące między innymi hałasu podwodnego, zagrożeń sejsmicznych i możliwego wpływu inwestycji na chronione obszary Bałtyku.
„Wydobycie ropy naftowej w samym środku Zatoki Pomorskiej pogarsza stan Morza Bałtyckiego poprzez ingerencję w środowisko, przyrodę i klimat” – przekonują autorzy dokumentu, cytowani przez „taz”.
Przeciwko inwestycji występują również WWF Deutschland, BUND Mecklenburg-Vorpommern, inicjatywa Lebensraum Vorpommern oraz polskie stowarzyszenie EKO-UNIA.
Polska ropa i niemiecka pazerność
Wątpliwości dotyczące intencji niemieckiej strony pojawiają się szczególnie w kontekście wcześniejszych wypowiedzi tamtejszych władz.
Już w lipcu 2025 roku minister gospodarki Meklemburgii-Pomorza Przedniego Wolfgang Blank sugerował, że odkryte zasoby mogą częściowo znajdować się na niemieckim terytorium. Jak informował NDR, polityk wiązał polskie odkrycie ze znanym Niemcom złożem Heringsdorf.
Nie przedstawiono jednak rozstrzygających dowodów, że Wolin East stanowi część tej samej struktury geologicznej. Samo przypuszczenie o transgranicznym charakterze złoża nie oznacza prawa Niemiec do zasobów znajdujących się na polskich wodach.
Według Central European Petroleum, spółki posiadającej polską koncesję, odkrycie Wolin East może obejmować zasoby wydobywalne szacowane na około 200 mln baryłek ekwiwalentu ropy. Ewentualne rozpoczęcie eksploatacji mogłoby zwiększyć bezpieczeństwo energetyczne Polski i ograniczyć zależność od importowanych surowców.
Tymczasem niemieccy przeciwnicy inwestycji starają się przekonywać, że przedsięwzięcie nie ma większego znaczenia gospodarczego.
„W porównaniu z polskim zapotrzebowaniem na energię potencjalne ilości wydobycia są znikome” – twierdzi Rainer Sauerwein, przewodniczący organizacji Lebensraum Vorpommern.
Takie stanowisko trudno pogodzić z faktem, że nawet częściowe ograniczenie importu ropy może mieć znaczenie dla bezpieczeństwa państwa. Niemcy, którzy sami od dziesięcioleci korzystają z własnych złóż ropy i gazu, próbują obecnie zablokować podobną działalność po polskiej stronie granicy.
Ochrona środowiska naturalnego jest niewątpliwie ważna, a inwestycja musi spełniać wymagania prawa i bezpieczeństwa ekologicznego. Nie może jednak stawać się pretekstem do narzucania Polsce decyzji gospodarczych przez zagraniczne organizacje.
Jeszcze bardziej niepokojące byłyby próby formułowania roszczeń do polskich zasobów bez jednoznacznego potwierdzenia ich podstaw geologicznych i prawnych. Polska ma pełne prawo oczekiwać od niemieckich partnerów poszanowania swoich interesów energetycznych, a nie kolejnych prób hamowania strategicznych inwestycji.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.