Arkadiusz Mularczyk – eurodeputowany, pełnomocnik rządu do spraw odszkodowań wojennych (2022–2023), przewodniczący parlamentarnego zespołu ds. przygotowania raportu o stratach Polski w czasie II wojny światowej.
Elżbieta Jarszak: W 2022 i 2023 roku głośno było o reparacjach, które Polska powinna otrzymać od Niemiec za straty poniesione w wyniku II wojny światowej. Wraz ze zmianą rządu sprawa ucichła. Czy teraz, jako eurodeputowany, podejmuje Pan w Parlamencie Europejskim jakieś działania, aby kwestię odszkodowań od Niemiec wprowadzić na arenę międzynarodową?
Arkadiusz Mularczyk: W Parlamencie Europejskim korzystam z tych możliwości i inicjatyw, jakie mi przysługują jako europosłowi. W sprawie odszkodowań, zadośćuczynienia i restytucji dla Polski złożyłem około 30 zapytań do Komisji Europejskiej. I tu wyłania mi się dosyć spójny obraz tego, że Unia Europejska ma zróżnicowane podejście do kwestii odszkodowań za skutki wojny – w zależności od tego, kto jest ofiarą, a kto agresorem. Uważam, że wyższe standardy UE stosuje wobec krajów spoza Wspólnoty. W tamtych przypadkach wiele mówi się o prawie ofiary do odszkodowania, zadośćuczynienia czy o kwestiach restytucji. Unia Europejska przystąpiła na przykład do specjalnego trybunału i rejestru szkód, który stworzono w Radzie Europy na rzecz Ukrainy. Unia jest więc stroną, udziałowcem specjalnego trybunału, którego celem jest po pierwsze: osądzenie zbrodni na narodzie ukraińskim przez Rosję, a po drugie: stworzenie mechanizmu mającego na celu otrzymanie przez Ukrainę odszkodowań od Rosji. Tymczasem z drugiej strony UE jest absolutnie głucha i niema – nie stosuje takich samych standardów w relacjach polsko-niemieckich czy grecko-niemieckich. Oba te kraje, czyli i Polska, i Grecja, wystąpiły z roszczeniami wobec Niemiec, a Niemcy te roszczenia odrzuciły, twierdząc, że obie sprawy są zamknięte.
E.J.: Unia „umywa ręce”?
A.M.: W obu przypadkach UE nie podejmuje żadnego dialogu, twierdząc, że nie ma instrumentów do działań, że to są sprawy bilateralne oraz że Polska i Grecja powinny sobie same z tym problemem poradzić. Tak więc po dwóch latach moich intensywnych pytań do Komisji Europejskiej widać, że mamy tu do czynienia z absolutnie selektywną praworządnością. To smutny obraz, który pokazuje, że te podwójne standardy wyznaczają niestety Niemcy – w Parlamencie Europejskim, Komisji Europejskiej i w całej Unii. Ja, mając już ten obraz, zamierzam w najbliższym czasie podjąć kolejne inicjatywy, których celem będzie wprowadzenie tego tematu na agendę dyskusji w komisjach i zespołach parlamentarnych. Odbywam liczne spotkania z posłami z różnych grup politycznych – nie tylko z mojej grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, ale i z innych, nawet przeciwnych formacji, aby zwrócić uwagę posłów na podwójne standardy dotyczące stosowania sprawiedliwości wobec krajów, które były ofiarami konfliktów.
E.J.: Sprawa reparacji, które należą się Polsce, przez lata nie była poruszana. Z kolei Niemcy twierdzą wręcz, że Polska zrzekła się odszkodowań.
A.M.: Kwestia odszkodowań za wojnę nie została nigdy uregulowana w relacjach polsko-niemieckich i nie ma żadnej umowy w tym obszarze. Rząd Prawa i Sprawiedliwości w 2023 roku podjął uchwałę, w której stwierdził jednoznacznie, że kwestia reparacji nie została nigdy uregulowana w relacjach polsko-niemieckich, że Polska nigdy nie zrzekła się reparacji i że obowiązkiem każdego rządu jest dochodzenie od Niemiec reparacji wojennych oraz odszkodowań za skutki II wojny światowej. Przypomnę, że w 2022 roku przygotowaliśmy raport o stratach wojennych. Wyliczyliśmy straty Polski na 6 bilionów 220 miliardów 609 milionów złotych oraz wysłaliśmy do Niemiec notę dyplomatyczną z żądaniem wypłaty tych roszczeń, co było w historii stosunków polsko-niemieckich sytuacją nową. Takich działań nigdy wcześniej nie było. To jest dokonanie naszego rządu. Obecny rząd niewiele w tej sprawie robi, powiedziałbym nawet, że temat odłożył na półkę.
E.J.: Czy jako prawnik widzi Pan jakąś drogę prawną, na którą Polska mogłaby wystąpić przeciwko Niemcom?
A.M.: Nie ma legalnych środków prawnych na zmuszenie Niemiec do zapłaty odszkodowania. Potencjalnie taką sprawę można by wytoczyć przed Trybunałem Sprawiedliwości w Hadze, ale musiałaby być wówczas zgoda Niemiec na poddanie się jurysdykcji tego Trybunału. Natomiast powiem szczerze, że miałbym duże wątpliwości, czy poddawać tak ważną sprawę dla Polski pod rozstrzygnięcia sędziów z Brazylii, Chin czy z Rosji. Pamiętajmy, że w haskim trybunale mamy 15 sędziów i są to sędziowie z całego świata, również z Afryki. Nie wiem, czy byłbym na tyle odważny, by godzić się, aby akurat sędzia z Rosji czy innego kraju decydował o tak ważnej sprawie.
E.J.: Co według Pana powinna zrobić Polska?
A.M.: W mojej ocenie sprawę reparacji powinniśmy podnosić bilateralnie oraz akcentować ją na arenie międzynarodowej. Myślę, że Polska powinna wykorzystać nasze międzynarodowe relacje, zwłaszcza w USA, bo to Ameryka była jednym z gwarantów porządku międzynarodowego po II wojnie światowej. De facto z winy USA, Francji i Wielkiej Brytanii nie doszło do takiego finalnego uregulowania kwestii odszkodowań, jak to było w przypadku kilkudziesięciu innych krajów, które reparacje otrzymały. Ameryka to jeden z kierunków. Kolejny – to presja międzynarodowa w Unii Europejskiej, w Radzie Europy i innych organizacjach międzynarodowych.
E.J.: Czy wierzy Pan, że Polska kiedyś doczeka tych reparacji?
A.M.: Oczywiście, że wierzę. W 2017 roku, gdy podjęliśmy się zadania przygotowania raportu o stratach Polski, słyszałem śmiechy, kpiny, szyderstwa... Dzisiaj, po kilku latach, nikt się z tego nie śmieje. Temat jest w planach rozmów premierów i prezydentów. Dziś realnie szukamy sojuszników na świecie i w organizacjach międzynarodowych, staramy się zbudować kooperację z Grecją. To jest temat, który musi być cały czas podnoszony. I musi być konsekwencja w działaniach. Natomiast trzeba powiedzieć jasno – tego obecny rząd nie robi! Nie robi tego ani Tusk, ani Sikorski. Sprawa została po prostu odłożona na boczny tor i to jest problem. Chcę tutaj podkreślić, że w przyszłości Tusk powinien stanąć przed Trybunałem Stanu za to, że nie realizuje w tym obszarze polityki zgodnej z polską racją stanu. Natomiast jestem przekonany, że jeżeli nasza formacja wróci do władzy, temat znowu z dużym impetem wróci na agendę rozmów polsko-niemieckich.
E.J.: Dziękuję za rozmowę.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.