Tylko u nas

Niemcy mówią „nie”, UE umywa ręce. Arkadiusz Mularczyk dla Frondy o reparacjach dla Polski

Reparacje wojenne od Niemiec po II wojnie światowej otrzymało 20 państw. Na liście figurują takie kraje jak... Pakistan, Nowa Zelandia czy Indie! Tymczasem najbardziej poszkodowany kraj, czyli Polska nie doczekała się reparacji przez ponad 80 lat.

5 min czytania
Arkadiusz Mularczyk
Arkadiusz Mularczyk · fot. Zrzut ekranu Youtube - Arkadiusz Mularczyk

Arkadiusz Mularczyk – eurodeputowany, pełnomocnik rządu do spraw odszkodowań wojennych (2022–2023), przewodniczący parlamentarnego zespołu ds. przygotowania raportu o stratach Polski w czasie II wojny światowej.

 

Elżbieta Jarszak: W 2022 i 2023 roku głośno było o reparacjach, które Polska powinna otrzymać od Niemiec za straty poniesione w wyniku II wojny światowej. Wraz ze zmianą rządu sprawa ucichła. Czy teraz, jako eurodeputowany, podejmuje Pan w Parlamencie Europejskim jakieś działania, aby kwestię odszkodowań od Niemiec wprowadzić na arenę międzynarodową?

Arkadiusz Mularczyk: W Parlamencie Europejskim korzystam z tych możliwości i inicjatyw, jakie mi przysługują jako europosłowi. W sprawie odszkodowań, zadośćuczynienia i restytucji dla Polski złożyłem około 30 zapytań do Komisji Europejskiej. I tu wyłania mi się dosyć spójny obraz tego, że Unia Europejska ma zróżnicowane podejście do kwestii odszkodowań za skutki wojny – w zależności od tego, kto jest ofiarą, a kto agresorem. Uważam, że wyższe standardy UE stosuje wobec krajów spoza Wspólnoty. W tamtych przypadkach wiele mówi się o prawie ofiary do odszkodowania, zadośćuczynienia czy o kwestiach restytucji. Unia Europejska przystąpiła na przykład do specjalnego trybunału i rejestru szkód, który stworzono w Radzie Europy na rzecz Ukrainy. Unia jest więc stroną, udziałowcem specjalnego trybunału, którego celem jest po pierwsze: osądzenie zbrodni na narodzie ukraińskim przez Rosję, a po drugie: stworzenie mechanizmu mającego na celu otrzymanie przez Ukrainę odszkodowań od Rosji. Tymczasem z drugiej strony UE jest absolutnie głucha i niema – nie stosuje takich samych standardów w relacjach polsko-niemieckich czy grecko-niemieckich. Oba te kraje, czyli i Polska, i Grecja, wystąpiły z roszczeniami wobec Niemiec, a Niemcy te roszczenia odrzuciły, twierdząc, że obie sprawy są zamknięte.

E.J.: Unia „umywa ręce”?

A.M.: W obu przypadkach UE nie podejmuje żadnego dialogu, twierdząc, że nie ma instrumentów do działań, że to są sprawy bilateralne oraz że Polska i Grecja powinny sobie same z tym problemem poradzić. Tak więc po dwóch latach moich intensywnych pytań do Komisji Europejskiej widać, że mamy tu do czynienia z absolutnie selektywną praworządnością. To smutny obraz, który pokazuje, że te podwójne standardy wyznaczają niestety Niemcy – w Parlamencie Europejskim, Komisji Europejskiej i w całej Unii. Ja, mając już ten obraz, zamierzam w najbliższym czasie podjąć kolejne inicjatywy, których celem będzie wprowadzenie tego tematu na agendę dyskusji w komisjach i zespołach parlamentarnych. Odbywam liczne spotkania z posłami z różnych grup politycznych – nie tylko z mojej grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, ale i z innych, nawet przeciwnych formacji, aby zwrócić uwagę posłów na podwójne standardy dotyczące stosowania sprawiedliwości wobec krajów, które były ofiarami konfliktów.

E.J.: Sprawa reparacji, które należą się Polsce, przez lata nie była poruszana. Z kolei Niemcy twierdzą wręcz, że Polska zrzekła się odszkodowań.

A.M.: Kwestia odszkodowań za wojnę nie została nigdy uregulowana w relacjach polsko-niemieckich i nie ma żadnej umowy w tym obszarze. Rząd Prawa i Sprawiedliwości w 2023 roku podjął uchwałę, w której stwierdził jednoznacznie, że kwestia reparacji nie została nigdy uregulowana w relacjach polsko-niemieckich, że Polska nigdy nie zrzekła się reparacji i że obowiązkiem każdego rządu jest dochodzenie od Niemiec reparacji wojennych oraz odszkodowań za skutki II wojny światowej. Przypomnę, że w 2022 roku przygotowaliśmy raport o stratach wojennych. Wyliczyliśmy straty Polski na 6 bilionów 220 miliardów 609 milionów złotych oraz wysłaliśmy do Niemiec notę dyplomatyczną z żądaniem wypłaty tych roszczeń, co było w historii stosunków polsko-niemieckich sytuacją nową. Takich działań nigdy wcześniej nie było. To jest dokonanie naszego rządu. Obecny rząd niewiele w tej sprawie robi, powiedziałbym nawet, że temat odłożył na półkę.

E.J.: Czy jako prawnik widzi Pan jakąś drogę prawną, na którą Polska mogłaby wystąpić przeciwko Niemcom?

A.M.: Nie ma legalnych środków prawnych na zmuszenie Niemiec do zapłaty odszkodowania. Potencjalnie taką sprawę można by wytoczyć przed Trybunałem Sprawiedliwości w Hadze, ale musiałaby być wówczas zgoda Niemiec na poddanie się jurysdykcji tego Trybunału. Natomiast powiem szczerze, że miałbym duże wątpliwości, czy poddawać tak ważną sprawę dla Polski pod rozstrzygnięcia sędziów z Brazylii, Chin czy z Rosji. Pamiętajmy, że w haskim trybunale mamy 15 sędziów i są to sędziowie z całego świata, również z Afryki. Nie wiem, czy byłbym na tyle odważny, by godzić się, aby akurat sędzia z Rosji czy innego kraju decydował o tak ważnej sprawie.

E.J.: Co według Pana powinna zrobić Polska?

A.M.: W mojej ocenie sprawę reparacji powinniśmy podnosić bilateralnie oraz akcentować ją na arenie międzynarodowej. Myślę, że Polska powinna wykorzystać nasze międzynarodowe relacje, zwłaszcza w USA, bo to Ameryka była jednym z gwarantów porządku międzynarodowego po II wojnie światowej. De facto z winy USA, Francji i Wielkiej Brytanii nie doszło do takiego finalnego uregulowania kwestii odszkodowań, jak to było w przypadku kilkudziesięciu innych krajów, które reparacje otrzymały. Ameryka to jeden z kierunków. Kolejny – to presja międzynarodowa w Unii Europejskiej, w Radzie Europy i innych organizacjach międzynarodowych.

E.J.: Czy wierzy Pan, że Polska kiedyś doczeka tych reparacji?

A.M.: Oczywiście, że wierzę. W 2017 roku, gdy podjęliśmy się zadania przygotowania raportu o stratach Polski, słyszałem śmiechy, kpiny, szyderstwa... Dzisiaj, po kilku latach, nikt się z tego nie śmieje. Temat jest w planach rozmów premierów i prezydentów. Dziś realnie szukamy sojuszników na świecie i w organizacjach międzynarodowych, staramy się zbudować kooperację z Grecją. To jest temat, który musi być cały czas podnoszony. I musi być konsekwencja w działaniach. Natomiast trzeba powiedzieć jasno – tego obecny rząd nie robi! Nie robi tego ani Tusk, ani Sikorski. Sprawa została po prostu odłożona na boczny tor i to jest problem. Chcę tutaj podkreślić, że w przyszłości Tusk powinien stanąć przed Trybunałem Stanu za to, że nie realizuje w tym obszarze polityki zgodnej z polską racją stanu. Natomiast jestem przekonany, że jeżeli nasza formacja wróci do władzy, temat znowu z dużym impetem wróci na agendę rozmów polsko-niemieckich.

E.J.: Dziękuję za rozmowę.

Źródło: Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej