ProLive

Uratowane dziecko na Brochowie. Kaja Godek odpowiada na wściekłe ataki środowisk proaborcyjnych

Ostry spór wokół Szpitala Specjalistycznego im. Antoniego Falkiewicza na wrocławskim Brochowie. Fundacja Życie i Rodzina poinformowała, że dzięki interwencji obrońców życia nie doszło do aborcji dziecka w bardzo zaawansowanej ciąży. Przedstawicielki środowisk proaborcyjnych oskarżają organizację Kai Godek o wywieranie presji na placówkę i alarmują o możliwym ujawnieniu danych medycznych pacjentki. Szpital potwierdza, że do przerwania ciąży nie doszło i przedstawia własne wyjaśnienia dotyczące decyzji lekarzy.

2 min czytania
Kaja Godek
Kaja Godek · fot. Screenshot - YouTube (SalveTV)

Sprawa dotyczy kobiety, która zgłosiła się do wrocławskiego szpitala w zaawansowanej ciąży, posiadając zaświadczenie psychiatryczne dotyczące wskazań do jej zakończenia.

Według Fundacji Życie i Rodzina planowano przeprowadzenie aborcji w 36. tygodniu ciąży. Organizacja nagłośniła sprawę, zawiadomiła odpowiednie służby i zorganizowała protesty przed placówką.

Ostatecznie do aborcji nie doszło, co działacze pro-life przedstawiają jako sukces swojej interwencji.

Kaja Godek: „Nie doszło do zabicia dziecka”

Do sprawy odniosła się liderka Fundacji Życie i Rodzina Kaja Godek, komentując wypowiedzi Natalii Broniarczyk z Aborcyjnego Dream Teamu.

„Zobaczcie, ile wściekłości wylewa się z powodu tego, że nie doszło do zabicia dziecka w 9. m-cu od poczęcia!” – napisała w serwisie X.

Godek zapowiedziała również, że jej organizacja nie ujawni źródeł informacji o planowanym zabiegu.

„Nie podamy żadnych informacji, skąd wiedzieliśmy o tym dziecku i jak zostało uratowane!” – podkreśliła.

Działaczka zarzuciła ponadto organizatorom planowanego zabiegu zamiar pozbawienia dziecka życia przed zakończeniem ciąży. 

Placówka odpowiada na zarzuty Aborcyjnego Dream Teamu

Natalia Broniarczyk w rozmowie z TOK FM oskarżyła środowiska pro-life o wywieranie presji na personel medyczny.

„Organizacja zaczęła organizować demonstracje przed szpitalem, wywierać presję” – relacjonowała.

Aktywistka zarzuciła również politykom koalicji rządzącej niewystarczające działania na rzecz dostępu do aborcji.

„To jest wina Doroty Łobody i wszystkich posłanek, które przez dwa lata brały publiczne pieniądze i nie robiły nic” – powiedziała.

Odmienne stanowisko wobec zarzutów o odmowę świadczenia przedstawił szpital.

„Nie jest prawdą, że w opisanej sytuacji Szpital odmówił wykonania legalnego świadczenia medycznego” – podkreślono w oświadczeniu przekazanym Onetowi.

Placówka wyjaśniła, że zaproponowała pacjentce zakończenie ciąży w sposób prowadzący do urodzenia żywego dziecka, na co kobieta nie wyraziła zgody.

Kontrowersje wywołała także kwestia możliwego ujawnienia informacji medycznych. Szpital poinformował, że bada okoliczności sprawy, ale nie ma obecnie dowodów pozwalających potwierdzić naruszenie poufności przez konkretnego pracownika.

Interwencję policji potwierdziła Komenda Miejska Policji we Wrocławiu. Funkcjonariusze przeprowadzili rozmowę z dyrekcją placówki, po czym zakończyli czynności.

Źródło: mp/PCh24.pl, TOK FM, Onet, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Czytaj dalej