Tylko u nas

Kamiński dla Frondy: Europa nie może dłużej bezradnie patrzeć na Chiny

Unia Europejska oficjalnie kończy z polityką uległości wobec Pekinu. Nadszedł czas na twardą grę – zakomunikowali europosłowie podczas ostatniego posiedzenia PE w Strasburgu. W prace nad rezolucją, podjętą 454 głosami, bezpośrednio zaangażowany był Mariusz Kamiński europoseł reprezentujący Prawo i Sprawiedliwość oraz grupę Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (EKR).

3 min czytania
Mariusz Kamiński
Mariusz Kamiński · fot. Screenshot - YouTube (wPolsce24)

Koniec polityki „na kolanach”? PE zaostrza kurs wobec Chin

Parlament Europejski 7 października br. przyjął rezolucję, która bez ogródek definiuje Chiny nie jako partnera, ale jako agresywnego rywala gospodarczego. Głównym filarem nowej strategii wobec Państwa Środka ma być tzw. derisking, czyli kontrolowane zmniejszanie zależności gospodarczych. Europosłowie mówią jasno: chiński dumping cenowy niszczy europejską gospodarkę.

Mariusz Kamiński, który był bezpośrednio zaangażowany w kształtowanie ostatecznej treści dokumentu (w rezolucji znalazły się trzy poprawki jego autorstwa), zarzucił instytucjom unijnym, że dotychczasowa polityka wobec Pekinu była nazbyt uległa i prowadzona „na kolanach”. Podkreślił, że Europa posiada realne narzędzia, by rozmawiać z Chinami z pozycji siły, i oczekuje od Komisji Europejskiej diametralnej zmiany kursu oraz wdrożenia twardej i skutecznej polityki:

– Przede wszystkim trzeba z Chińczykami rozmawiać twardo. Twardo o wielu sprawach. Komunistyczne Chiny traktują Unię Europejską i Europę jako rynek zbytu swoich tanich towarów. A te towary są tanie z dwóch powodów: pierwszy to masowe dotowanie korporacji przez komunistyczne państwo, a drugi to wykorzystywanie do niewolniczej pracy milionów ludzi, którzy za głodowe pensje pracują w chińskich fabrykach – wylicza Mariusz Kamiński.

W rezolucji, przyjętej zdecydowaną większością głosów (454 za, 86 przeciw), europosłowie skrytykowali masowe blokowanie dostępu do azjatyckiego rynku firmom z Europy oraz wezwali do uniezależnienia się od Chin w kluczowych sektorach, takich jak surowce krytyczne, farmaceutyki, baterie, samochody elektryczne i półprzewodniki. Podkreślono też potrzebę szczególnej ochrony infrastruktury krytycznej przed cyberatakami i szpiegostwem gospodarczym:

– Całymi latami Chiny poprzez swoje służby specjalne, przez korupcję, kradły cały szereg nowoczesnych rozwiązań i patentów z Zachodu. To nie były samodzielne pomysły chińskich wynalazców, inżynierów czy naukowców. To była cała zaplanowana akcja, a Europa jej się bezradnie przyglądała – podkreśla Mariusz Kamiński, zwracając uwagę na jeszcze jeden problem – łamanie praw człowieka:

– My w Strasburgu na sesjach mamy taki punkt: „prawa człowieka na świecie”. Potępiamy różnego typu reżimy, często z punktu widzenia naszego kraju bardzo egzotyczne, na przykład sytuację w Tanzanii. A co mamy w Chinach? W Chinach jest drastyczne łamanie praw człowieka, tysiące więźniów politycznych, miliony ludzi poddanych asymilacji przymusowej, prześladowania Kościoła katolickiego i innych wyznań – wylicza Mariusz Kamiński. – Najwyższy czas sprzeciwić się reżimowi Chin.

W rezolucji przyjętej przez PE wezwano do uwolnienia więźniów politycznych i natychmiastowego zaprzestania represji politycznych, stosowania pracy przymusowej oraz prześladowań mniejszości w Tybecie i prowincji Sinciang (Xinjiang). W dokumencie został też poruszony temat wojny w Ukrainie. Europosłowie wyrazili zaniepokojenie raportami o szkoleniu rosyjskich żołnierzy przez chińską armię do udziału w działaniach wojennych. Czy ta krytyka i wezwania mogą przynieść efekty?

– Musimy być asertywni. Unia ma instrumenty, przede wszystkim instrumenty celne. Przedstawiciele Komisji Europejskiej, którzy będą negocjować, dostali bardzo wyraźne instrukcje od PE. Oczekujemy twardych negocjacji, łącznie z naszą asertywną polityką celną, aby zagrozić Chińczykom obłożeniem ich towarów wysokimi cłami – konkluduje Kamiński.

Rezolucja PE wywołała natychmiastową, ostrą reakcję władz w Pekinie oraz chińskich mediów rządowych, które potępiły ją jako przejaw „protekcjonizmu” i ostrzegły przed „poważnymi konsekwencjami” przekraczania czerwonych linii (szczególnie w kwestii Tajwanu). Chiny zapowiedziały, że jeśli unijna dyplomacja przekuje rezolucję w formalne blokady handlowe, Pekin odpowie własnymi cłami odwetowymi, wymierzonymi m.in. w europejski sektor motoryzacyjny, towary luksusowe oraz rolnictwo.

Czy Bruksela wytrzyma presję ekonomicznego odwetu ze strony azjatyckiego giganta, który wyraźnie daje do zrozumienia, że tanio skóry nie sprzeda?

Elżbieta Jarszak

Źródło: mp/Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej