Wspomniane ostrzeżenie przekazał sam Li we wpisie w mediach społecznościowych, a konflikt wybuchł w zeszłym tygodniu - przypomina Polska Agencja Prasowa. Wołodymyr Zełenski niespodziewanie wspomniał na forum ONZ, że dwóch północnokoreańskich żołnierzy, schwytanych przez Ukraińców w rosyjskim obwodzie kurskim w 2025 roku, trafiło do Korei Południowej.
Według wywiadu Korei, to Kijów sam prosił wcześniej o całkowitą dyskrecję w obawie przed zaszkodzeniem procesowi negocjacji z Rosją dotyczących wymiany jeńców. Ukraińska administracja zaprzecza, jakoby istniało porozumienie o utrzymaniu transferu w tajemnicy.
Wczoraj szef ukraińskiej dyplomacji Andrij Sybiha bagatelizował sprawę i mówił jedynie o nieporozumieniu. Podkreślił, że Korea Południowa jest „ważnym państwem”, i dodał, że Kijów szczerze liczy na szybkie rozwiązanie sprawy.
To jednak nie uspokoiło Seulu, wprost przeciwnie. Jak zauważa PAP, Li oświadczył, że jeśli Kijów nadal będzie odmawiać uznania faktów i publicznych przeprosin, jego administracja podejmie dodatkowe kroki. Argumentował, że to kwestia prestiżu narodu i państwa, której nie można zignorować.
Prezydent odniósł się też do wpisu Kyryły Budanowa, szefa gabinetu ukraińskiego prezydenta. Budanow napisał, że północnokoreańska armia, walcząca po stronie Rosji, wykorzystuje konflikt dla zbrojenia się i szkolenia w celu rzekomego prowadzenia walk we własnym regionie. Li ocenił, że Ukraina czyni z głowy obcego państwa kłamcę i prowokuje wybuch wojny na Półwyspie Koreańskim.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.