Ukraina

Bajdurzenie W. Bodnara o UPA. Dyplomatyczna aberracja, która nie pomaga ani Polsce ani Ukrainie

Ambasador Ukrainy w Polsce Wasyl Bodnar najwyraźniej dostrzegł poważny problem: Polacy nie darzą sympatią UPA, Stepana Bandery i Romana Szuchewycza. Trudno doprawdy zgadnąć, skąd bierze się ta niechęć – chyba że przypomnimy sobie o ponad 100 tys. polskich ofiarach zbrodni dokonanych przez OUN i UPA.

2 min czytania
Wasyl Bodnar
Wasyl Bodnar · fot. Screenshot - YouTube - RMF24

Ukraiński dyplomata chce jednak dalszych badań i szerszego pokazywania ukraińskiej perspektywy. Tego rodzaju wypowiedzi raczej nie zamykają historycznych sporów, a mogą dostarczać paliwa rosyjskiej propagandzie, która od dawna próbuje wykorzystywać Wołyń do skłócania Polaków i Ukraińców.

Wasyl Bodnar w rozmowie z RBK-Ukraina przyznał, że w Polsce utrzymuje się bardzo negatywny stosunek do UPA, Stepana Bandery i Romana Szuchewycza. Ambasador zaznaczył, że nie jest to pogląd niewielkiej grupy, lecz stanowisko obecne w różnych środowiskach politycznych i społecznych.

Polacy nie lubią UPA. Naprawdę trudno zrozumieć, dlaczego?

– „Do tej kwestii nie należy podchodzić lekkomyślnie” – powiedział Bodnar.

I tu trudno się z ambasadorem nie zgodzić. Rzeczywiście, do ludobójstwa nie należy podchodzić lekkomyślnie.

Polskie państwo od dawna nie ma wątpliwości, jak oceniać działania OUN i UPA. Ustawa z 2025 roku ustanawiająca 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci mówi wprost o „ludobójstwie dokonanym przez OUN i UPA” i wskazuje na ponad 100 tys. zamordowanych Polaków.

Bodnar proponuje natomiast dalsze badania oraz szersze przedstawianie w Polsce zbrodni popełnianych na Ukraińcach, pacyfikacji czy operacji „Wisła”. Tego rodzaju badania oczywiście powinny być prowadzone. Problem zaczyna się tam, gdzie próbuje się stworzyć wrażenie, że negatywny stosunek Polaków do UPA wynika z jakiegoś braku wiedzy albo jednostronnej narracji.

Nie wynika.

Wynika przede wszystkim z tego, że UPA uczestniczyła w masowych mordach polskiej ludności cywilnej, a pamięć o tych wydarzeniach jest częścią polskiej pamięci historycznej.

Co więcej, podobne próby przesuwania akcentów w sporze o Wołyń mogą przynieść skutek dokładnie odwrotny do zamierzonego. Polskie MSZ i Rada Odporności ostrzegały w tym roku, że Rosja systematycznie wykorzystuje temat zbrodni wołyńskiej do pogłębiania podziałów między Polakami i Ukraińcami.

MSZ zwracało też uwagę, że decyzje gloryfikujące UPA mogą zostać wykorzystane przez rosyjską propagandę do osłabiania polsko-ukraińskich relacji.

Dlatego ambasador Ukrainy może oczywiście apelować o badania historyczne i rozmowę o zbrodniach popełnianych po obu stronach. Ale zdziwienie, że Polacy mają negatywny stosunek do organizacji odpowiedzialnej za mordowanie polskiej ludności, trudno uznać za szczególnie zręczną dyplomację.

Zwłaszcza dziś, gdy Rosja tylko czeka na kolejne tematy, którymi można poróżnić oba społeczeństwa.

Źródło: mp/RBK-Ukraina, Rada Odporności, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej