Obóz władzy nie ustaje w atakach na prezydenta. Nowym pretekstem stały się doniesienia „Gazety Wyborcze” na temat koni w prezydenckim ośrodku w Promniku. Najpilniejsi w kierowaniu absurdalnych oskarżeń pod adresem głowy państwa są oczywiście tzw. Silni Razem. Do osoby swoistego patrona tej grupy nawiązał w swoim wpisie prezydencki minister Marcin Przydacz.
- „Prezydent rozmawia z Polakami w Koszalinie, wsłuchuje się w ich głos. Niedawno zrealizował ważną wizytę w Nowym Jorku, w tle ważne rozmowy o bezpieczeństwie i udział Polski w G20. Tymczasem rządzący, co robią? Snują się pod budynkami Prezydenta z kawą, obrażają i atakują. Ciągle szczują. Teraz mają nowe hobby. Konie. Zapominają jednak, że Premier też ma konia. Są jednak różnice. Podarowany Kancelarii Prezydenta kucyk Edzio nie był nigdy prorosyjski ani antyunijny. Nie mdleje na widok Policjanta i nie eliminował Gombrowicza z listy lektur”
- napisał szef Biura Polityki Międzynarodowej na X.com.
Roman Giertych postanowił zareagować na ten wpis.
- „A ja ci chłopcze radzę. Nie kop się z koniem”
- zwrócił się poseł KO do współpracownika prezydenta.
Odpowiadając, minister Przydacz przypomniał o politycznych „dokonaniach” Romana Giertycha.
- „Uderz w stół, a kopyta się odezwą. Szkoda tylko, że w kluczowym dla polskiej historii cwałowały ku Rosji i przeciw Europie”
- zauważył.
Wątpliwe zasługi Romana Giertycha
Były prezes Młodzieży Wszechpolskiej odpowiedział zdjęciem sprzed lat, zrobionym w czasie wizyty ówczesnego prezesa IPN Karola Nawrockiego w Moskwie.
- „Człowieku, nawoływałeś do niewchodzenia do Unii Europejskiej, wcześniej do budowania silniejszych relacji z Rosją. Wygadywałeś największe bzdury kiedy byłeś w MEN. Wstyd było słuchać. Dziś jesteś potrzebny Tuskowi tylko do obszczekiwania konkurentów politycznych. Naprawdę mam cię i całą twoją aktywność dziś w głębokim poważaniu. Kiedyś byłeś niebezpieczny, dziś tylko żałosny. Zachowaj te swoją frustrację i nienawiść dla siebie. Może Pan Bóg ci kiedyś wybaczy. Może. Jak zrobisz w życiu cokolwiek pożytecznego. A teraz, polecam szybciutko oddalić się stąd i zająć się sączeniem jadu w innych miejscach. Tylko tyle dziś potrafisz. Adieu”
- zareagował Marcin Przydacz.
Poseł Giertych nie zechciał odnieść się do tych swoich „dokonań”. Zareagował jedynie krótką zaczepką.
- „Ależ Pan nerwowy! Co się dzieje?”
- zapytał.
- „Dzieje się to, ze w kluczowym dla Polski momencie historycznym chciał Pan nas trzymać z dala od Zachodu. Dzieje się to, że w latach 90. promował Pan bardzo niebezpieczny kierunek ku Rosji. Dzieje się to, że będąc ministrem kompromitował Pan idee narodowe i konserwatywne. Dzieje się to, że została Panu tylko nienawiść do J. Kaczyńskiego. I w końcu dzieje się to, że dziś będąc posłem niczego pożytecznego Pan nie wnosi do życia publicznego. Żadnej sensownej inicjatywy. Nie słyszałem o jakiejkolwiek Pańskiej pracy merytorycznej w procesie legislacji. Siedzi Pan na X i wyzywa ludzi. Do tego stworzył Pan całą stajnie równie aktywnych nienawistników. I uważa pewnie Pan, że to ciekawe zajęcie. Zaraz po tym, jak Pan wyjdzie ze Mszy św…
A ja Panu wysyłam tylko wyraz pogardy wobec tego co Pan w życiu robi i osiągnął. Nawet nie wzywam Pana po chrześcijańsku do namysłu. Nie ma to sensu. Tyle.
Wracam do sensowniejszej i przyjemniejszej aktywności niż jakikolwiek kontakt z Panem”
- odpowiedział minister Przydacz.
Zobacz wpis w X
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.