Według Tomasza Kacprzaka, dyrektora ds. gospodarki odpadami łódzkiego MPO i jednocześnie radnego Koalicji Obywatelskiej, od początku 2026 roku do łódzkich śmietników trafiło co najmniej 6 milionów butelek objętych kaucją.
„To 3 mln złotych nieodzyskanej kaucji” – napisał Kacprzak w mediach społecznościowych.
W rozmowie z Wirtualną Polską wskazał, że wielu mieszkańców rezygnuje ze zwracania opakowań nie z przekory, lecz z powodu niedogodności.
„Nie jest to ideologiczny bunt, tylko brak realnej możliwości oddania opakowań” – podkreślił.
Nawet 16 tysięcy złotych za tonę plastiku, a Polacy płacą za ten eksperyment
Jeszcze większe kontrowersje budzą koszty. Według szacunków Kacprzaka odzyskanie tony plastiku z segregowanych odpadów kosztuje około 1200–1400 zł. W systemie kaucyjnym pełne koszty logistyczne mają wynosić od 8 do 16 tysięcy złotych za tonę.
„Różnica wynika z całej logistyki” – wyjaśnił przedstawiciel MPO.
Są to jednak szacunki, a nie wynik niezależnego audytu. Porównanie wymaga również uwzględnienia różnic w jakości odzyskiwanego surowca i zakresu kosztów obu systemów.
Łódzka sortownia, według danych przedstawionych przez Kacprzaka, straciła od stycznia do września około 1,5 mln zł przychodów ze sprzedaży plastikowych butelek.
Tymczasem Ministerstwo Klimatu i Środowiska ogłosiło, że przez pierwszy rok działania systemu Polacy zwrócili 5 miliardów opakowań.
„Polacy rozumieją ideę systemu kaucyjnego i aktywnie z niego korzystają” – przekonywała minister Paulina Hennig-Kloska.
Warto jednak przypomnieć, że nieodebrane kaucje nie wracają automatycznie do obywateli. Zgodnie z przepisami są przeznaczane na finansowanie systemu.
Rząd powinien więc odpowiedzieć na zasadnicze pytanie: ile naprawdę kosztuje cały system i kto ostatecznie ponosi ten ciężar?
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.