Polityka

Hołownia znów gra zbawcę Polski - tanie sztuczki zamiast politycznej odpowiedzialności

Szymon Hołownia postanowił wykorzystać kryzys wokół Trybunału Konstytucyjnego do kolejnego politycznego spektaklu. Lider Polski 2050, ugrupowania współtworzącego koalicję Donalda Tuska, wystąpił w roli bezstronnego rozjemcy, apelując do premiera i prezydenta Karola Nawrockiego o porozumienie. Problem w tym, że trudno udawać arbitra w konflikcie, za którego eskalację jego własny obóz również ponosi odpowiedzialność.

1 min czytania
Szymon Hołownia
Szymon Hołownia · fot. Screenshot - YouTube (Janusz Jaskółka)

W sobotnim oświadczeniu Hołownia ocenił, że nocne wydarzenia wokół TK „przynoszą Polsce wstyd”. Jednocześnie oskarżył Bogdana Święczkowskiego i sędziów związanych z PiS o uczynienie z Trybunału „karykatury sądu konstytucyjnego”, przyznając jednak, że siłowe działania tylko pogłębiają kryzys.

Polityk skrytykował także sceny konfrontacji z udziałem prezydenta Karola Nawrockiego i zaapelował o natychmiastowe rozmowy głowy państwa z Donaldem Tuskiem.

Polityczne pajacowanie zamiast odpowiedzialności

Wystąpienie Hołowni przypomina podręcznikową próbę socjotechnicznego budowania własnego kapitału politycznego. Najpierw dramatyczne ostrzeżenia, później rozdzielenie krytyki między strony konfliktu, a na koniec efektowna poza odpowiedzialnego męża stanu.

– Panowie, Polska jest dziś w Waszych rękach – zaapelował lider Polski 2050.

Brzmi efektownie, ale pozwala wygodnie przerzucić odpowiedzialność na innych. Hołownia zdaje się zapominać, że jego ugrupowanie współtworzy rządzącą koalicję. Jeżeli rzeczywiście potępia działania wobec kierownictwa TK, powinien jasno powiedzieć, jakie konsekwencje polityczne zamierza z tego wyciągnąć.

Zamiast konkretnych decyzji proponuje enigmatyczny „reset TK”, nie przedstawiając przy tym szczegółowego rozwiązania prawnego.

Sięgnął również po argument rosyjskiego zagrożenia, ostrzegając, że wewnętrzny konflikt osłabia Polskę wobec Kremla. To poważna kwestia, której nie powinno się sprowadzać do elementu politycznej autopromocji.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że lider Polski 2050 próbuje jednocześnie być częścią władzy, jej krytykiem i narodowym mediatorem. Takie polityczne pajacowanie może przynieść chwilowe zainteresowanie mediów, ale nie rozwiąże kryzysu konstytucyjnego.

No i tym razem nie rozpłakał się nad Konstytucją…

Źródło: mp/Niezalezna.pl, X, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej