Jak czytamy, obaj byli bliskimi współpracownikami prezydenta Andrzeja Dudy. Ich decyzje pokazują, że polityczna konfrontacja w Warszawie zaczyna wywoływać konsekwencje także poza granicami kraju.
Jako pierwszy, w piątek 30 października, rezygnację ogłosił ambasador RP w Pekinie Jakub Kumoch, były szef Biura Polityki Międzynarodowej Kancelarii Prezydenta.
– Wobec wydarzeń w kraju uznałem, że nie jest możliwe moje dalsze pełnienie funkcji ambasadora RP. Z dniem dzisiejszym złożyłem rezygnację i prośbę o odwołanie – napisał na X.
W nocy z piątku na sobotę analogiczną decyzję podjął ambasador Polski w Rumunii Paweł Soloch, były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego.
– W związku z faktem próby sprzecznego z prawem przejęcia TK nie widzę możliwości dalszego pełnienia funkcji Ambasadora RP w Rumunii – oświadczył dyplomata.
Soloch poinformował, że o swojej decyzji zawiadomił prezydenta Karola Nawrockiego oraz ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego.
Kryzys wokół TK destabilizuje polską dyplomację?
Rezygnacje nastąpiły po piątkowych wydarzeniach w Trybunale Konstytucyjnym, kiedy ogłoszono odsunięcie od obowiązków prezesa Bogdana Święczkowskiego i wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego. Dotychczasowe kierownictwo TK uznało te działania za bezprawne.
Decyzje ambasadorów spotkały się z reakcją szefa prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcina Przydacza. Polityk ocenił, że rezygnacja Kumocha stanowi wyraz odwagi i odpowiedzialności za polską demokrację.
Zupełnie inaczej zareagował Radosław Sikorski. Szef MSZ stwierdził, że Kumoch „porzucił swoją misję”, przypominając jednocześnie, że pozostawienie części dyplomatów związanych z poprzednim prezydentem było efektem wcześniejszych uzgodnień z Andrzejem Dudą.
Sprawa rodzi pytania o dalsze funkcjonowanie polskich przedstawicielstw w dwóch istotnych państwach. Chiny pozostają jednym z najważniejszych światowych partnerów gospodarczych, natomiast Rumunia odgrywa strategiczną rolę na wschodniej flance NATO.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.