Do pierwszego ataku doszło w niedzielę przed godz. 23 czasu kijowskiego. Ukraińska aplikacja ostrzegająca przed nalotami zaczęła wysyłać nieprawdziwe informacje o zagrożeniu radiacyjnym i chemicznym w Kijowie oraz innych regionach kraju. Pojawiły się również komunikaty o rzekomych walkach ulicznych w stolicy oraz wystrzeleniu przez Rosję pocisku balistycznego Oriesznik, zdolnego do przenoszenia głowicy jądrowej. Ukraińskie Siły Powietrzne szybko zareagowały, wskazując na prawdopodobną ingerencję przeciwnika.
– Nie ma zagrożenia radiacyjnego! Zachowajcie spokój i śledźcie nasze komunikaty – poinformowano na Telegramie.
Ministerstwo Transformacji Cyfrowej Ukrainy czasowo wyłączyło aplikację. Podkreślono jednak, że pozostałe kanały ostrzegania, w tym syreny alarmowe, nadal funkcjonowały.
Kilka godzin później podobny incydent wystąpił w Rosji. Tamtejsze Ministerstwo ds. Sytuacji Nadzwyczajnych potwierdziło cyberatak na swoją aplikację mobilną.
Według Associated Press fałszywe komunikaty dotarły do użytkowników w 33 rosyjskich regionach. Ostrzegano w nich przed rzekomym atakiem nuklearnym na całe państwo, zalecając zgromadzenie zapasów żywności i schronienie się w piwnicach.
Rosyjskie ministerstwo wezwało obywateli do zachowania spokoju i korzystania wyłącznie z oficjalnych źródeł informacji.
Czy podobny atak mógłby zagrozić Polsce?
Incydenty pokazują, że cyberprzestępcy mogą wykorzystać systemy ostrzegania ludności jako narzędzie dezinformacji i wywoływania społecznej paniki.
Szczególnie niebezpieczne jest podszywanie się pod komunikaty instytucji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo. W warunkach rzeczywistego zagrożenia fałszywy alarm może nie tylko powodować chaos, lecz także podważać zaufanie obywateli do przyszłych, autentycznych ostrzeżeń.
Polska korzysta między innymi z systemu Alert RCB, za pomocą którego Rządowe Centrum Bezpieczeństwa przekazuje ostrzeżenia SMS-ami za pośrednictwem operatorów komórkowych. Mechanizm ten różni się od zaatakowanych aplikacji mobilnych.
Na razie nie ustalono, czy ataki na Ukrainie i w Rosji były ze sobą powiązane. Ukraińskie wojsko wskazuje na rosyjską ingerencję, jednak Reuters i Associated Press podkreślają, że sprawstwo nie zostało niezależnie potwierdzone.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.