Ukraina

Lwów brnie w politykę zbrodniarzy UPA, a Zełenski próbuje umywać ręce

Władze obwodu lwowskiego nadal nie wycofały kontrowersyjnej uchwały ustanawiającej 2027 rok rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii, jej dowódcy Romana Szuchewycza oraz działacza OUN Ołeha Olżycza. Chociaż dokument nie został podpisany w przewidzianym terminie, sprawa pozostaje nierozstrzygnięta.

2 min czytania
Lwów, upamiętnienie UPA
Lwów, upamiętnienie UPA · fot. Screenshot - YouTube (Суспільне Львів)

Tymczasem prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski dystansuje się od decyzji regionalnych polityków. W Polsce narasta sprzeciw wobec gloryfikowania formacji odpowiedzialnej za ludobójstwo polskiej ludności na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.

Jak poinformowało 27 października Radio Swoboda, pełniący obowiązki przewodniczącego Lwowskiej Rady Obwodowej Jurij Chołod nie podpisał uchwały przyjętej 20 października. Upłynął już przewidziany prawem pięciodniowy termin, a dokument nadal nie został formalnie zatwierdzony.

Co szczególnie zastanawiające, Chołod wcześniej sam zachęcał radnych do poparcia inicjatywy. Obecnie unika jednak odpowiedzi na pytania dziennikarzy, a informacje dotyczące głosowania zniknęły z oficjalnej strony rady.

Ukraińska rozgłośnia zwraca uwagę, że przewodniczący rady nie ma prawa samodzielnie zawetować decyzji deputowanych. Powstał więc problem prawny, którego lokalne władze nie potrafią rozwiązać albo odwlekają w czasie.

„Uchwała nie została podpisana, czyli jej nie ma. Choć jest to sprzeczne z ustawą o samorządzie lokalnym” – stwierdził w rozmowie z Radiem Swoboda deputowany Stepan Buniak.

Jego zdaniem konieczne może być zwołanie nadzwyczajnego posiedzenia rady i ponowne rozpatrzenie sprawy.

Według ustaleń Radia Swoboda Lwowska Obwodowa Administracja Wojskowa miała zwracać się do deputowanych z propozycją podpisania apelu wzywającego Chołoda do niewprowadzania uchwały w życie.

Wszystko wskazuje na to, że ukraińscy politycy szukają sposobu wyjścia z kryzysu, nie decydując się jednak na jednoznaczne odrzucenie inicjatywy upamiętniającej UPA.

Tymczasem reakcja polskich samorządów staje się coraz bardziej zdecydowana. Rada Miasta Przemyśla jednogłośnie zawiesiła współpracę ze Lwowem. Z kolei Sejmik Województwa Lubelskiego zdecydował o zakończeniu wieloletniego partnerstwa z obwodem lwowskim.

Sprzeciw wyrazili również radni województwa małopolskiego.

„Głębokie zaniepokojenie i stanowczy sprzeciw” – tak określili swoje stanowisko w apelu wzywającym lwowskich radnych do wycofania uchwały.

Przypomnieli przy tym, że decyzja godzi w pamięć ofiar zbrodni dokonanych przez ukraińskich nacjonalistów na Polakach, Żydach i przedstawicielach innych narodowości.

Pokrętna polityka Zełenskiego

Jak wiadomo, sama pusta deklaracja ukraińskiego prezydenta nie doprowadziła dotychczas do formalnego wycofania uchwały. Kijów podkreśla, że decyzję podjęły władze regionalne, a ukraińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych uznało ją za szkodliwą dla stosunków z Polską.

Inicjatorem uchwały był Światosław Szeremeta, deputowany związany z Europejską Solidarnością, ugrupowaniem byłego prezydenta Petra Poroszenki. Na wniosek ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego został objęty zakazem wjazdu do Polski i pozostałych państw strefy Schengen do 20 października 2031 roku.

Historyczny wymiar sporu jest jednoznaczny z punktu widzenia ustaleń polskiego Instytutu Pamięci Narodowej. Oddziały OUN-UPA przeprowadziły w latach 1943–1945 planową eksterminację polskiej ludności na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.

IPN oraz inne niezależne instytucje badawcze od dawna przypominają, że kierownictwo OUN, z Romanem Szuchewyczem na czele, poparło przeniesienie zbrodniczych metod stosowanych na Wołyniu również na teren Galicji Wschodniej. Według szacunków w wyniku działań ukraińskich nacjonalistów zginęło ponad 100 tysięcy Polaków.

Źródło: mp/Radio Swoboda, PAP, RMF24, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej