Tymczasem – jak podają agencje informacyjne - tej samej nocy rosyjskie rakiety balistyczne ponownie uderzyły w Kijów. Zginęła co najmniej jedna osoba, a kilkanaście zostało rannych. Moskwa zgodziła się na ograniczone zawieszenie broni, nie rezygnując z atakowania innych ukraińskich miast.
Jak informuje agencja Reuters, zawieszenie broni w rejonie Ołeszek, położonych w obwodzie chersońskim, rozpoczęło się o godzinie 3.00 czasu ukraińskiego. Obie strony potwierdziły przestrzeganie lokalnego porozumienia, które ma obowiązywać do 1 listopada.
Ołeszki znajdują się pod rosyjską okupacją od lutego 2022 roku. Przed pełnoskalową inwazją Rosji miasto liczyło około 24 tysięcy mieszkańców. Obecnie pozostało tam zaledwie około dwóch tysięcy osób, w większości starszych i schorowanych.
Melania Trump wynegocjowała pomoc dla cywilów, ale Rosja nie zaprzestała bombardowań
Pierwsza dama USA osobiście zaangażowała się w rozmowy dotyczące utworzenia korytarza humanitarnego. Jak poinformował Biały Dom, Melania Trump i jej przedstawiciel prowadzili bezpośrednie negocjacje z władzami Rosji i Ukrainy, ustalając warunki dostarczania pomocy oraz ewakuacji mieszkańców.
„Sytuacja w Ołeszkach jest dramatyczna. Miasto znajduje się na linii frontu, na skraju katastrofy” – podkreśliła Melania Trump w oficjalnym oświadczeniu.
Pierwsza dama zwróciła uwagę, że pozostający w mieście ludzie mają ograniczony dostęp do elektryczności, żywności, lekarstw i czystej wody. Drogi są zaminowane, a mieszkańcy nieustannie narażeni na ataki.
„Stało się dla mnie całkowicie jasne, że bez mojej interwencji dostarczenie pomocy humanitarnej do miasta i ewakuacja osób starszych byłyby niemożliwe” – stwierdziła.
W działania na rzecz humanitarnego zawieszenia broni zaangażował się również papież Leon XIV, który apelował o umożliwienie dotarcia z pomocą do mieszkańców okupowanego miasta.
Porozumienie przewiduje dostarczenie żywności, wody i lekarstw, a następnie organizację bezpiecznej ewakuacji osób pragnących opuścić Ołeszki.
Jak podaje Reuters, niektórzy mieszkańcy od dłuższego czasu przeżywali, mając do dyspozycji zaledwie niewielkie porcje ryżu lub kaszy dziennie. Zniszczona infrastruktura, miny i ataki dronów praktycznie uniemożliwiały normalne funkcjonowanie miasta.
Tymczasem w nocy z 26 na 27 października Rosja przeprowadziła kolejną falę uderzeń na Ukrainę. Pociski balistyczne i drony zaatakowały między innymi Kijów.
Według ukraińskich władz w stolicy zginęła co najmniej jedna osoba. Uszkodzone zostały obiekty infrastruktury, w tym zabudowania uniwersyteckie i Most Południowy. Agencja AP poinformowała również o dwóch ofiarach śmiertelnych rosyjskich ataków w Charkowie.
Prezydent Wołodymyr Zełenski przekazał, że Rosjanie wykorzystali podczas nocnych uderzeń 16 pocisków balistycznych i ponad 280 dronów, atakując cele w 11 regionach Ukrainy. Lokalny rozejm nie obejmuje pozostałych obszarów kraju. Rosyjskie naloty nie stanowią więc formalnego naruszenia porozumienia dotyczącego Ołeszek, pokazują jednak, jak ograniczony jest jego zasięg.
Dalsze rozmowy
Mimo to ukraińscy politycy dostrzegają w zawieszeniu broni szansę na złagodzenie sytuacji ludności cywilnej. Dawyd Arachamija, przewodniczący frakcji prezydenckiej w Radzie Najwyższej, określił porozumienie jako „największą deeskalację od 2022 roku”.
Nie wszyscy Ukraińcy wierzą jednak w trwałość ustaleń.
„Chcę mieć nadzieję, że wszystko rzeczywiście się uda, że porozumienie zostanie zrealizowane i że strona rosyjska dotrzyma słowa” – powiedziała Reutersowi 59-letnia Olha Hajduk.
W najbliższych dniach mają rozpocząć się działania humanitarne, które pokażą, czy Rosja rzeczywiście umożliwi bezpieczne dotarcie pomocy do mieszkańców okupowanego miasta.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.