Płk w stanie spoczynku Vaidotas Malinionis, litewski ekspert ds. bezpieczeństwa, powiedział w wywiadzie dla Deutsche Welle, że Rosja przygotowuje się na taki scenariusz. Podkreślił, że informacja o budowie nie jest nowa, bo pojawiła się już w raporcie litewskiego wywiadu opublikowanym na początku lata. Zachód zaczął zwracać na nią uwagę dopiero teraz. Nie wiadomo jednak, czy instalacja jest już operacyjna.
Radar typu OTH wykorzystuje odbicie fal radiowych od jonosfery, dzięki czemu widzi cele daleko poza klasycznym horyzontem. Jego zasięg szacuje się na od 1000 do 3000 km, a elementy instalacji mogą mieć po kilkaset metrów długości. Choć stoi blisko Polski i Litwy, nie służy do obserwacji bliskiego otoczenia. Obejmie raczej Niemcy, Francję, kraje skandynawskie i Finlandię, a przy maksymalnym zasięgu także część Ukrainy, być może z Kijowem – mówił ekspert.
Zdaniem Malinionisa system może wspierać zarówno obronę, jak i atak. Da Rosji wcześniejsze ostrzeżenie o ruchach wojsk NATO, pomoże w rozpoznaniu celów i wzmocni walkę radioelektroniczną. Ekspert wskazuje też, że może zwiększyć skuteczność zakłóceń GPS, które już dziś utrudniają lot samolotom cywilnym. Rosyjskie twierdzenia o śledzeniu 10 tys. obiektów powietrznych każe traktować ostrożnie. Wykrywanie celów to bowiem co innego niż ich zwalczanie.
Technologia nie jest przełomowa, bo podobne rozwiązania ma m.in. Francja. Wielka instalacja to jednak łatwy cel. W otwartym konflikcie konwencjonalnym byłaby priorytetem dla NATO, a cały obwód można by odciąć od Rosji. Malinionis ocenia przy tym, że rosyjski kontyngent w enklawie jest dziś słabszy niż przed 2022 rokiem, bo wiele zasobów pochłania Ukraina.
Europę ocenia jako spóźnioną: produkcja zbrojeniowa jest zbyt mała, a innowacje wdrażane zbyt wolno. Za kluczową uważa adaptację i myślenie regionalne, czego przykładem są litewsko-polskie plany ewakuacji obywateli Litwy.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.